ayaneko blog

Twój nowy blog

Siedzę sobie właśnie w szkółce na infie i po raz kolejny facet (tak, Ginyu, niestety Twoje życzenie dla mnie się nie spełniło, jest wciąż ten sam XD) odwleka danie nam tematu: Kurs HTMl, ale co tam, dla nas to lepiej :) Możemy się ponudzić w necie :)
Dziś Sława nie dała nam strasznego wycisku i dzień ogółem można uznać za udany :) Ale nie chwalmy go przed zachodem bo kto wie co się może stać :P
Ogółem strasznie się rozleniwiłam. Nic mi się nie chce pożytecznego robić! Cały czas tylko jakieś pierdoły robię :)))
lazy.jpg
Rozleniwiona
(ganbarre! )
Ayaneko

W czwartek urwałam się z 3 lekcji bo były nudy XD Dziś nie byłam na 2 WFach bo szłam do dentysty…luźniutko się robi pod koniec roku szkolnego, prawda? :) Niedawno wróciłam z Matrixa: Reaktywacji i muszę Wam powiedzieć że jestem oszołomiona. Oto moja opinia XD Ostrzegam! Są tu spoilery filmu.
Ja też będę spoilerować…raczej :)
Niedawno wróciłam z tego filmu więc moje emocje mogą być trochę „świeże”. (nawet zgarnęłam 2 plakaty XD)
Matrix: Reaktywacja to udana kontynuacja pierwszej części. Brakuje jej już tej oryginalności itp. ( bo w końcu co to była za rewolucja, jak 1 podziwiana była przez wszystkich :) ) ale i tak film jest genialny. Ale wszystko po kolei. Zacznijmy od wad….(pewnie część z nich się powtórzy, bo Ginyu wymienił kilka XD załóżmy że to będą riposty :) )

1: Poczucie zagrożenia…no nie wiem. Co prawda, to prawda- Morfeusz i Trinity (ohydna zresztą IMO! >.<) za bardzo „wymiatali” w walce. W końcu oni to nie „wybrańcy” nie? Na tym polega chyba cała intryga żeby bać się nie wiadomo kogo, by się bać każdego właściwie. Taki strach przed wszystkim :)

2: Owszem brakowało jakiejś nowej „filozofii” ale wolę już takie dialogi, niż żeby powtarzali te same teksty. Pozatym, w tej części było znacznie więcej zabawnych dialogów, i to idzie na plus :)

3:Po jaką zagrzybiałą cholerę wsadzano tam seks? W tym momencie wskaźnik szacunku dla scenarzystów i reżyserów gwałtownie spadł w dół. Jeszcze, żeby to było jakieś subtelne…Nieeee, musieli iść na całość. Niezbyt jestem z tego zadowolona. Cała ta dyskoteka była dziwna…No, raczej za długa. Siedziałam, siedziałam i się obrzydzałam XD Pozatym zdecydowanie za długie to było..ile to trwało? 25 minut? A ja do autostrady nic nie mam. Więcej „zdania” niżej.

4: Dłużyzna na samym początku…Nie ma filmów idealnych. I szczerze Wam powiem, cieszę się że seks odbył się mniej więcej na początku. Jakby był np. po walce Neo vs Smith to bym chyba sobie strzeliła w łeb.

5: Powtórka…może i tak, ale nareszcie są „kwita”. Pozatym, ech ta miłość :>

6: Właśnie na tym polega przesada o ratowaniu „miłości” a nie „całego świata”. Ta scena pokazuje Neo jakim zapi********m egoistą jest. Miłość ma swoje granice, a tak mówiąc między nami: dokonał głupiego wyboru. Powinien wybrać 2 drzwi i jakimś cudem uratować Trinity. W końcu jest „Supermenem”, nie? Udałoby się. Nie ma też w końcu wygranych bez poświęceń. Za słodko pod koniec, więc.

Teraz moje własne….
7: Osobiście najbardziej spodobała mi się walka Neo vs Smith ( i jego kopie). Bardzo efektowna i naprawdę…piękna. Te płynne ruchy itp…Doprawdy. Popieram Ginyu- Oskara dla Hugo Weaving’a! Kocham ten akcent a’la Smith XD Świetne sceny, świetnie to wszystko wymyślili. I kruki, i wejście klonów i samą walkę.
Co do pościgu na autostradzie. Podobała mi się, jednak nie przebiła wyżej wymienionej walki. Nie było tego splendoru :)

8: Efekty…Co tu dużo mówić. Widać, że pieniądze nie poszły na marne, efekty są „wyczesane w kosmos”. ^_^

9: Muzyka. Genialna. Żałuję, że jeszcze nie kupiłam OSTa. Idę do sklepu X]

10: Ogromnie przypadła mi do gustu też scena, gdy Neo rozmawia z Architektem. Genialna rozmowa, świetnie pokazane wiele twarzy Neo. „Fuck you” rulez :) Rola Klucznika też była, jak dla mnie, sympatyczna.

11: Mało nie zleciałam z krzesła jak słyszałam akcent Merowinga. „Oto moja żona, Pehsefona.”; „You want something to thrink?” XD Lubię Persefonę. Umiała się „porządnie” odegrać na mężu ^_^ Ech ta zazdrosna Trinity…Nie lubię jej >.<

12: Zakończenie. Ciekawe, intrygunjące, fajne. Ale czemu takie? XD Nie wytrzymam do listopada….

13: Strasznie długo się czekało na zwiastun Matrix: Rewolucje. To był dla mnie minus. Ale miło było, bo większość widzów wyszła, ja się pośmiałam i w spokoju obejrzałam zwiastun. Ale jednak…długo się czekało. Za długo.

Chyba tyle wrażeń…przynajmniej na dziś. A może dziś będzie jutro…? :P
Ogółem: Idźcie, warto ^_^
Pozdrowionka

Ayaneko
thematrix2.gif

Ostatnio była jakaś przerwa konserwacyjna czy coś, to nie mogłam pisać notek :) Tak w ogóle to się chyba nic ciekawego nie działo…cały czas się tylko nabijam z przypałów jakie odchodziły podczas wycieczki w Paryżu :)
Szkoła…na szczęście niedługo się kończy a wraz z nią cała nuda ^_^ Średnia w miarę dobra, całe 5.08! XD Więc, ja się cieszę. A co słychać u Was? :)

Yo!
Tak sobie siedzę przed kompem, o godzinie 22:34 i zaczynam pisać podsumowanie dzisiejszego dnia. Na śniadanie obudził mnie zapach gorącej czekolady zrobionej przez moją mamę (pozdro! :P) następnie chciała mnie utuczyć moimi ulubionymi czekoladkami, ale udało mi się jakoś przed nimi uchronić XD (częściowo…) Następnie, dowiedziałam się, że prezentu ni ma, bo mama nie wiedziała co kupić i po prostu da mi w łapę i coś mam sobie znaleźć :P
Dalej…przespałam prawie cały dzień. A później, po obiedzie, zaczęłam się kuć fizy i histy. I tak pewnie nic z tego nie zapamiętam :P A teraz, po prysznicu, staram się pójść spać, choć to będzie trudne, bo pewien mój przyjaciel postanowił u mnie nocować…To normalka.
C ya!
Ayaneko

BTW: Już chyba domyślacie się że sobie nie pośpię XD

Kuroneko.gifNiedawno wróciłam z tego ślubu, o którym mowa była we wcześniejszej notce :) Suknia panny młodej była naprawdę prześliczna! (pozdro Agnes) Nieźle się bawiłam.
Niedawno (wczoraj) wróciłam z Paryża (szkolna wycieczka) nie było ani perfidnie źle, ani bosko. Ulice brudne, ludzie niemili, na ulicach sami geje…A się łudziłam że kogoś poznam XD Ogółem można podsumować: miasto piękne, zabawny przewodnik (biszkopty rulez!), zabytki najbościejsze :P, ale jednak wrażenie nie jest takie, że „zobaczyć i umrzeć”. I z pewnością Paryż to nie stolica mody, chyba że Polska aż tak jest zacofana…
No nic, kończę, idę na dwór :>

Dziś czeka mnie pracowity dzień :) Ale zacznijmy od początku…Dziś mamy 31 maja i wreszcie (nareszcie! co nie, Keycioch? :P) udało mi się znaleźć kapkę czasu na skrobnięcie czegoś tutaj. Na tym blogu na razie nic ciekawego nie ma, ale jak już się rozkręcę…to uciekajcie gdzie się da! X> Dziś, jak już mówiłam, mam strasznie zagospodarowany czas :) Niedawno byłam na festiwalu nauki w moim gimku i tam udawałam japonkę (taki świrnięty pomysł naszej gupiej geograficy -_-’) i zostałam w gazetce szkolnej nazwana gejszą…Czemu ludzie tak rzucają słownictwem którego nie znają? :P Można powiedzieć, że jestem szaloną dziewczyną, choć na taką nie wyglądam. Więcej o mnie dowiecie się już wkrótce XD (to przecież dopiero start bloga, ne? :P) Wracając do dzisiejszego dnia…Czeka mnie ślub mojej koleżanki z japońskiego! Już nie mogę się doczekać, za godzinę wychodzę na niego. Pewnie coś tu o nim skrobnę jeszcze jak wrócę :) Cóż, trzeba kończyć bo się nudno robi! XD
Zdroofka!
Ayaneko
kuroneko.jpg


  • RSS