Napiszę tak:
Tymrazem nie napiszę, iż już niedługo zmienię layout i Bóg-wie-co-jeszcze na tym blogu, gdyż tego po prostu nie wiem. Póki co, rozkoszuję się tym, że mogę robić co chcę i nie robić absolutnie nic, więc nie mam zbytnio ochoty by użerać się z monitorem w ten sposób, a gdy już najdzie mnie ochota- mam za dużo pomysłów i mam dość. Dziwny jest ten świat i dziwna jestem ja, ale to żadna nowość.

Odkrywam na nowo Warszawę i na nowo się w niej zakochuję. I nikt mi nie wmówi, że Kraków jest piękniejszy. Ani Gdańsk. Ani Sopot. Ani Olsztyn, ani Kobyle Caco. Żadne miasto.

A ze spraw bardziej osobistych: warto czasem się przejechać na skórce od banana, ale się nie wywalić.
Wszelkie podteksty i skojarzenia są jak najbardziej wskazane, przecież nie piszę dosłownie.

I jestem wciąż zadowolona. Z życia, z siebie, z tego co robię. Może i brzmi to jak napchane pychą, ale naprawdę – nie o to mi chodzi. Chociaż możliwe, że staję się próżna, ale to już ocenią Ci, którzy to zauważą bądź nie.

I życzę miłej nocy – ja zamierzam wreszcie się wyspać z przeświadczeniem, że następny dzień będzie cudowny. Dawno tak nie zasypiałam.