Koniec pierszego licealnego roku szkolnego stał się faktem w piątek.
Ale jakoś w ogóle nie dało się tego czuć.
Może dlatego, że z ludźmi w tej szkole widuję sie średnio 2-3 razy dziennie na mieście?
Może dlatego, że w tej szkole rzadko kiedy bywałama?
A może po prostu dlatego, że skupiam sie na innych rzeczach?

W każdym z tych argumentów jest ziarnko prawdy zapewne, a ja nie zamierzam go zadeptywać.

Co miałam rozwalić, to rozwaliłam.
Kogo miałam poznać, to poznałam.

I nie ma takiej rzeczy, której bym żałowała. A to jest najważniejsze.