2 marsze w ciągu jednego tygodnia to dużo.
Nogi głównie to odczuwają, ale się poczuwają w obowiązku, ba, nawet same ciągną.

Lenistwo to dziwna rzecz. Jest, a zarazem nie ma. Bo czy leżąc na ławce w Łazienkach Królewskich ze znajomymi obok i rozmyślając o sensie życia, jest się leniwym? A jeśli nie, to co to jest?
Istnieje coś takiego jak aktywne lenistwo?
Paranoja.

Ale nie taka jak w polityce. Ale to nie jest miejsce na politykę. Tu mogę tylko co najwyżej wspomnieć, że sobotni marsz był zbyt anarchistyczny. Trochę ciarki przechodzą…Chociaż wiadomo, nie pierwszy to był mój marsz i było przyjemnie, jeśli tak można powiedzieć.

W szkole różnie.
Życie się kompletnie przewróciło.
Dawni znajomi…sama nie wiem co o tym myśleć.
Nowi znajomi…zawiedłam się trochę.

A czeka na mnie nowy świat.
I to coraz bardziej realnie.
Tylko dystans czasowy wciąż najbardziej rażący.

Rok. Rok do Japonii.