Dziś po raz kolejny, a właściwie wczoraj, bo w piątek, zakończyłam kolejny ‚rozdział’ mojej małej czarnej księgi pełnej uczuć. Szkoda? Nie szkoda? Trudno powiedzieć.
Po prostu przyzwyczaiłam się do tego, że nie wychodzi w końcu nic. Jedyne co może boleć, to ten mały fakt, że nie dzieje się nic, a takich rozdziałów o niczym (właściwie nikim) jest już wiele.

Na politykę szkoda słów.

Na szkołę szkoda słów.

Na rodzinę tymbardziej.

Kiss Kiss.
Bang bang!
Świetny film. Jeśli nie powiedzieć cudowny…choć w sumie mogli go bardziej zakręcić, bo tak pod koniec to jakby się przestraszyli kręcenia.

Czas zdobyć plakat.

My baby shot me down…Wait. I did that!