Tak, tak, tak…

Po raz kolejny dużo piasku w mojej klepsydrze przesypało się na dół. To już 17 lat.

W związku z tym w piątek trzynastego świętowałam to wraz ze znajomymi. Zostało mi pół butelki czegoś smurfowego…Nie zgadujcie…!

Dziękuję wszystkim za wszystkie czaszki i różne inne dźwięki. Zawsze marzyłam o tym by przykuć się do łóżka w różowej czapce i różowych stringach…

I mówię to szczerze!

A w związku z Nowym Rokiem 2006 (pierwszy wpis, rozleniwiłam się) chciałabym oznajmić iż:
- sylwester w wannie to bardzo fajny sylwester
- trzeba iść do przodu
- nie można aż tak się lenić jeśli chodzi o szkołę
- bałagan jest ok, chaos- owszem, ale burdel to już porażka
- …i w sumie to tyle (dajcie spokój, minęło dopiero 15 dni tego roku)

I tym optymistycznym akcentem kończę tę notkę:

:)