Czas ucieka, drodzy państwo, ano ucieka. I to pędem. Czasem się zastanawiam czy jest jak facet na mój widok- to czaszki straszą czy po prostu ja.
Pomijająć ten prosty fakt, że jeszcze muszę odkurzyć, zmyć, prasować, myć, docierać, wybierać, prać, przygotowywać, kupić, ugotować, przyrządzić, przyprawić, pościelić, nagłośnić, update’ować, schować, napisać tu i ówdzie co nieco…

Obejrzałam film, który zowie się „Charlie i fabryka czekolady”.
Bajka powiadacie?
Bajka?!
Alegoria do cholery, a nie bajka!

Po pierwsze: Tim Burton nie tworzy bajek.
Po drugie: Tim Burton rządzi.
Po trzecie: Ekipa którą zatrudnia Tim Burton jest geniuszami, tak jak i on sam. Rządzą.

Dochodząc do jednego wniosku – film był i jest zresztą genialny – ubiegam się o mega-mega plakat Willy’ego Wonki!

Siedząc w kinie poczułam się nie jak w kinie, ale jak w wesołym miasteczku po raz pierwszy. Jak mały dzieciak zafascynowany kolorami, światłami, neonami, sztucznymi ogniami…

Tak cudownie poczuć się dzieckiem.
Wiem, stara to ja nie jestem jakoś, ale jednak…

Johnny Depp gra wspaniale, takiego dziwaka nie da się NIE polubić (a co mi tam, Oscara mu dać!)

Brak mi słów. Naprawdę, tego nie ma co opisywać, ten film NALEŻY zobaczyć..!

A mój brat to świnia