ayaneko blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2005

Czuję to.
Byłabym jakaś głupia jakbym nie czuła, że wszystko zmierza do jakiegoś epicentrum, do jakiejś właśnie kulminacji.
Zaczynam się denerwować. Nie złościć, stresować.
Bo jak będzie źle..?
Ba, zawsze jest dobrze. Będzie dobrze.

Zauważam niepokojące oznaki życia rodzinnego.
Gnojenie.
Dołowanie.
Denerwowanie.
Czy tak właśnie wygląda normalna rodzina?
Kurczę, mi to nie pasuje, ja protestuję!!! I po stanach już wiem, że naprawdę nie ma się co przejmować.

Na ten miesiąc koniec z pewnym umilaczem czasu. Naprawdę, bo zrobi się to chorobliwe a ja nie chcę mieć żadnych nałogów czy ograniczeń.

Robię się zła. Zła do szpiku kości. Jeśli mój tajny plan wypali, to że tak powiem – bałagan w pokoju będzie najmniejszym problemem w oczach mojej mamy (mówiłam, że jest pedantką? Rzeźnia!)

W szkole czas płynie szybko, naprawdę, niemalże ucieka.

W tym tygodniu los mi sprzyja. Los, czy nawet Bóg, nie wiem, ogłosił tydzień dobroci dla takich dziwactw do jakich ja należę.
Nie mam problemów z nauką, zarywam noce, czuję się świetnie, nie dostałam żadnej negatywnej oceny…

Dzięki..!

A faceci są dziwni *ukłon w stronę jakże boskich znajomych Tenko jak i moich klasowych*

…Boli.

Impreza, posiadówa, dyskoteka…Whatever to było, było w porządku. Pomijając 4 zgony, straconą pościel, rozbity kielonek i złamane serce (chociaż…?).

Sylwester się szykuje.

A ja sprzątać muszę. A potem praca domowa.
Że tak powiem…chyba normalnie.

Że tak powiem…chyba nic z tego nie będzie.

Mam zapas chipsów na pół roku

Czas ucieka, drodzy państwo, ano ucieka. I to pędem. Czasem się zastanawiam czy jest jak facet na mój widok- to czaszki straszą czy po prostu ja.
Pomijająć ten prosty fakt, że jeszcze muszę odkurzyć, zmyć, prasować, myć, docierać, wybierać, prać, przygotowywać, kupić, ugotować, przyrządzić, przyprawić, pościelić, nagłośnić, update’ować, schować, napisać tu i ówdzie co nieco…

Obejrzałam film, który zowie się „Charlie i fabryka czekolady”.
Bajka powiadacie?
Bajka?!
Alegoria do cholery, a nie bajka!

Po pierwsze: Tim Burton nie tworzy bajek.
Po drugie: Tim Burton rządzi.
Po trzecie: Ekipa którą zatrudnia Tim Burton jest geniuszami, tak jak i on sam. Rządzą.

Dochodząc do jednego wniosku – film był i jest zresztą genialny – ubiegam się o mega-mega plakat Willy’ego Wonki!

Siedząc w kinie poczułam się nie jak w kinie, ale jak w wesołym miasteczku po raz pierwszy. Jak mały dzieciak zafascynowany kolorami, światłami, neonami, sztucznymi ogniami…

Tak cudownie poczuć się dzieckiem.
Wiem, stara to ja nie jestem jakoś, ale jednak…

Johnny Depp gra wspaniale, takiego dziwaka nie da się NIE polubić (a co mi tam, Oscara mu dać!)

Brak mi słów. Naprawdę, tego nie ma co opisywać, ten film NALEŻY zobaczyć..!

A mój brat to świnia

Mój Boże.
Czwartku, czemu żeś tak szybko uciekł? To był najlepszy wieczór. Pobiłam rekord- wróciłam do domu o 6.30 w piątek.
Do rzeczy.
Szanowna Towarzyszka Tenko miała 19. urodziny, więc wraz z jej koleżanką wypiłyśmy miodu trochę w Antykwariacie.
Do rzeczy.
Koleżanka szła do domu, zaś my- na „posiadówę” u znajomych Tenko.
(Nareszcie więcej chłopaków od dziewczyn!- przyp. aut.)
Do rzeczy.

…Brzydko mówiąc, było zajebiście.

Kolczyki rules, ale nie u dziewczyn!!!

Powrót bywa bolesny.
Powrót jest jednak nieuchronny.

Po powrocie z Kraju Kwitnącego McDonalda nie odczułam (dzięki Bogu!) zbytniej różnicy w tolerancji, poza paroma dziwnymi wzrokami. Cóż, polityka kulturalna.

Po powrocie z obozu integracyjnego wiem, jestem 100% pewna, że wybrałam idealne dla siebie liceum – i niech Wielki Sosen Dyr mówi co chce – ja tę szkołę lubię. I to bardzo.
Wychowawczyni słucha Iron Maiden’a, tolerancja wszędzie wokół, ludzie oryginalni…Mniam!
Szkoła mała, ale naprawdę przytulna.

Po powrocie do rzeczywistości stwierdzam, że jest szara. Ale barwy innych tu się liczą.

Warkoczyk pany!


  • RSS