Mood: WTF!
AD: „Daj Boże, w dobry czas mówić, a w zły milczeć.” ***
♪: Feels Just Like It Should- Jamiroquai

Ponieważ notka długa, robię wam spis treści…Omińćie co Wam nie pasuje.
Part I: Chamstwo i prostactwo
Part II: Kino

Part I
Pan Maleńczuk miał rację (zresztą kiedy jej nie ma).
Wygonili mnie z kolejki, gdy czekałam by oddać 3 kopie świadectwa i 3 kopie zaświadczenia o punktacji egzaminu na koniec gimnazjum (taka procedura).
Czekałam 2,5 godziny tylko po to, by wyszła gruba blondynka i oznajmiła obrażonym tonem:
„Ooo nie, ja tu pracuję tylko do 15.30, przyjmę tylko dzieci z rodzicami!”
Nie byłabym sobą, jakbym nie odpowiedziała. Więc:
a) primo „Ale jak to” „Tak to.”
Kochamy argumenty.
b) secundo „Przecież na stronie głównej i na wszystkich ogłoszeniach wydanych przez MENiS i OKE jasno i wyraźnie jest napisane, że w dniu dzisiejszym sekretariaty mają działać do 18.00″
„Nic mi o tym nie wiadomo”
Włącza się jakiś rodzic „Ale tak jest, więc czemu pani o tym nie wie? Chyba była pani szkolona na ten dzień…”
„*chwila ciszy-trybiki się ruszają* Nie mam żadnej takiej wiadomości. Możesz przyjść w poniedziałek!”
c) tertio „Ale na jakiej podstawie ja z tej kolejki jestem wyrzucona? Tylko dlatego, że nie ma ze mną rodzica, bo ciężko pracuje?!”
„Nie masz już szkoły, więc możesz sobie przyjść w poniedziałek.”

Wkurzyłam się, ale i poczułam jak śmieć. Oto całkiem nieznana mi osoba doskonale wiedziała jak mi dokuczyć w dzień ojca.
Zajebiście, to te wszystkie maminsynki są lepsze ode mnie, bo są tam z rodzicami?! To chyba ja tu jestem niezależna?! Jeszcze bym rozumiała, jakby to był jakiś normalny powód, argument ale coś takiego? Na dodatek na samym początku zapytałam- czy rodzic jest potrzebny? I dostałam odpowiedź:
„Nie, nie jest, sama to możesz załatwić.”

WHAT THE FUCK?!

Ale właściwie czego ja się spodziewałam, to przecież Polska. Kraj, w którym wszelaka administracja i poczta działają na kocią łapę. Ta gruba baba pewnie spieszyłą sie podlać pomidory na działce.
Ale, kurwa, nie za to jej płacą!

Może i przereagowuję, niby nic, po prostu mnie wyprosili, TFU, wygonili z kolejki, ale z takimi podstawami to jej się nie uda wywinąć- konsekwencje będą, w poniedziałek „Burda cz. II”.

A takie fajne to liceum…Cóż, po raz kolejny moja wiara w równowagę się sprawdza- mamy minusa.

A teraz Arcypytanie: czy to dlatego, że w czwartek się tak świetnie bawiłam? Więc co, teraz mam bilans na zero, czy na minus?

Part II
Innym słowem, w znacznym skrócie: A-neko lubi filmy i dużo filmów widziała, ale że miała głowę w chmurach to się tym nie podzieliła.

Na maratonie widziałam całego Kill Bill’a.
Eee…Jedynka mi się bardzo podobała. A dwójka? Ta oscentacyjna cisza, przedłużanie, „Kocham ale zabiję”…po prostu mnie zabijało nudą. Ech…

Sin City- przegadane?! PRZEGADANE?! A czy ktoś kto tak uważa, wie co to znaczy „odpowiedni klimat”?! Tymbardziej że to film utrzymany w klimacie noir. I dzięki Bogu, nie latały nigdzie sceny ostrego sexu, ani głupie przezwiska, ani źle nakręcone sceny akcji. Geez. Chcę jeszcze raz.

Karol, człowiek który został papieżem- ok, nigdy w życiu bym nie zgadła, że na to pójdę. Ale poszłam, dzięki koledze. I to nie jest film o Karolu, który został papieżem. To film o Polsce, kraju któremu nikt nie pomógł(R)[pomysł własny!!]. Mamy tu Karola Wojtyłę, który wśród okrucieństwa i przemocy jest jakąś ostoją miłości i prawdy i oczywiście mądrości. Dobra, ładnie, ale bardzo w tle. A wątek nawrócenia agenta wydał mi się bajkowy. Może po prostu już nie wierzę w ludzi…Jak to ktoś powiedział: „Who was born as a villain, always will be a villain”

Autostopem przez galaktykę- podziałało ożywczo, po tych wszystkich smętach. Lekkie, łatwe, przyjemne i bardzo zabawne. Co tu dużo mówić? Wybierzcie się, chyba że Marvin będzie miał depresję ;P

That’s all folks