Mood: Hell Yeah!/Tired.
AD:
„Jarek Jarek obroń nas, przecież jesteś jednym z nas!”
„Kaczora do wora, a wora do jeziora!”
„Precz z kaczyzmem!”
„Faszyści!”
„Kaczy folwark!”
„Tu jest nasza demokracja!”
„Homofobia to się leczy!”
„Homofobia da się leczyć!”
„Prawdziwy mężczyzna nie boi się geja!”
„Więcej peace’u w PiSuarach!”
„Spieprzaj dziadu!”
…chyba tyle.
♪: Prayers & Melodies- Rie Fu

Miło czasem włączyć się aktywnie w życie Warszawy, tymbardziej, jeśli trzeba:
a) chodzić (a ja bardzo lubię chodzić)
b) walczyć o swoje (a ja bardzo lubię walczyć o swoje)
c) krzyczeć (a ja bardzo lubię krzyczeć)
d) bawić się (a ja bardzo lubię bawić się)
e) pokazać się z lepszej strony (a ja bardzo lubię pokazywać się z lepszej strony)
f) udowodnić, że to dresów/skinów/nieuków/szalikowców trzeba leczyć

W każdym razie, po paru trudnościach udało mi się spotkać z Małyszem i jego matką, Czarzastą, Dorotą, Olgą i Anetą, by potem wspólnie ruszyć ze wszystkimi innymi tworząc Paradę Równości.
Szliśmy, krzyczeliśmy, nagrywali nas, robili zdjęcia, rzucali w nas jajkami, rzucali w nas wyzwiskami, rzucali w nas kamieniami, rzucali w nas ziemią, rzucali w nas butelkami, nabijaliśmy się z jednej „dresiary” (istne cudo, doprawdy).
Było miło, optymistycznie i słonko nam nawet trochę poświeciło.
I po raz kolejny pokazaliśmy, że to nie nas, nie tylko gejów i lesbijek, ale i normalnych ludzi, trzeba się bać tylko tych drugich- to dresy, skiny, szalikowcy, po prostu ‚bandyci’ są wrogami Warszawy.