ayaneko blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2005

Mood: WTF!
AD: „Daj Boże, w dobry czas mówić, a w zły milczeć.” ***
♪: Feels Just Like It Should- Jamiroquai

Ponieważ notka długa, robię wam spis treści…Omińćie co Wam nie pasuje.
Part I: Chamstwo i prostactwo
Part II: Kino

Part I
Pan Maleńczuk miał rację (zresztą kiedy jej nie ma).
Wygonili mnie z kolejki, gdy czekałam by oddać 3 kopie świadectwa i 3 kopie zaświadczenia o punktacji egzaminu na koniec gimnazjum (taka procedura).
Czekałam 2,5 godziny tylko po to, by wyszła gruba blondynka i oznajmiła obrażonym tonem:
„Ooo nie, ja tu pracuję tylko do 15.30, przyjmę tylko dzieci z rodzicami!”
Nie byłabym sobą, jakbym nie odpowiedziała. Więc:
a) primo „Ale jak to” „Tak to.”
Kochamy argumenty.
b) secundo „Przecież na stronie głównej i na wszystkich ogłoszeniach wydanych przez MENiS i OKE jasno i wyraźnie jest napisane, że w dniu dzisiejszym sekretariaty mają działać do 18.00″
„Nic mi o tym nie wiadomo”
Włącza się jakiś rodzic „Ale tak jest, więc czemu pani o tym nie wie? Chyba była pani szkolona na ten dzień…”
„*chwila ciszy-trybiki się ruszają* Nie mam żadnej takiej wiadomości. Możesz przyjść w poniedziałek!”
c) tertio „Ale na jakiej podstawie ja z tej kolejki jestem wyrzucona? Tylko dlatego, że nie ma ze mną rodzica, bo ciężko pracuje?!”
„Nie masz już szkoły, więc możesz sobie przyjść w poniedziałek.”

Wkurzyłam się, ale i poczułam jak śmieć. Oto całkiem nieznana mi osoba doskonale wiedziała jak mi dokuczyć w dzień ojca.
Zajebiście, to te wszystkie maminsynki są lepsze ode mnie, bo są tam z rodzicami?! To chyba ja tu jestem niezależna?! Jeszcze bym rozumiała, jakby to był jakiś normalny powód, argument ale coś takiego? Na dodatek na samym początku zapytałam- czy rodzic jest potrzebny? I dostałam odpowiedź:
„Nie, nie jest, sama to możesz załatwić.”

WHAT THE FUCK?!

Ale właściwie czego ja się spodziewałam, to przecież Polska. Kraj, w którym wszelaka administracja i poczta działają na kocią łapę. Ta gruba baba pewnie spieszyłą sie podlać pomidory na działce.
Ale, kurwa, nie za to jej płacą!

Może i przereagowuję, niby nic, po prostu mnie wyprosili, TFU, wygonili z kolejki, ale z takimi podstawami to jej się nie uda wywinąć- konsekwencje będą, w poniedziałek „Burda cz. II”.

A takie fajne to liceum…Cóż, po raz kolejny moja wiara w równowagę się sprawdza- mamy minusa.

A teraz Arcypytanie: czy to dlatego, że w czwartek się tak świetnie bawiłam? Więc co, teraz mam bilans na zero, czy na minus?

Part II
Innym słowem, w znacznym skrócie: A-neko lubi filmy i dużo filmów widziała, ale że miała głowę w chmurach to się tym nie podzieliła.

Na maratonie widziałam całego Kill Bill’a.
Eee…Jedynka mi się bardzo podobała. A dwójka? Ta oscentacyjna cisza, przedłużanie, „Kocham ale zabiję”…po prostu mnie zabijało nudą. Ech…

Sin City- przegadane?! PRZEGADANE?! A czy ktoś kto tak uważa, wie co to znaczy „odpowiedni klimat”?! Tymbardziej że to film utrzymany w klimacie noir. I dzięki Bogu, nie latały nigdzie sceny ostrego sexu, ani głupie przezwiska, ani źle nakręcone sceny akcji. Geez. Chcę jeszcze raz.

Karol, człowiek który został papieżem- ok, nigdy w życiu bym nie zgadła, że na to pójdę. Ale poszłam, dzięki koledze. I to nie jest film o Karolu, który został papieżem. To film o Polsce, kraju któremu nikt nie pomógł(R)[pomysł własny!!]. Mamy tu Karola Wojtyłę, który wśród okrucieństwa i przemocy jest jakąś ostoją miłości i prawdy i oczywiście mądrości. Dobra, ładnie, ale bardzo w tle. A wątek nawrócenia agenta wydał mi się bajkowy. Może po prostu już nie wierzę w ludzi…Jak to ktoś powiedział: „Who was born as a villain, always will be a villain”

Autostopem przez galaktykę- podziałało ożywczo, po tych wszystkich smętach. Lekkie, łatwe, przyjemne i bardzo zabawne. Co tu dużo mówić? Wybierzcie się, chyba że Marvin będzie miał depresję ;P

That’s all folks

Mood: Groovy
AD: „A on śpi obok, a ty tylko myślisz o tym, że jest obok” ***
♪: An Honest Mistake- The Bravery

Skończyłam gimnazjum. Łatwo, prosto, przyjemnie choć czasem trzeba była się przyłożyć, postarać, pomęczyć.
Średnia 5,3.

Komu to zawdzięczam?
Właściwie, mam być komuś wdzięczna?!
Jeśli już to sobie i ewentualnie nauczycielom.
Brzmi narcystycznie?
A niby kto mi pomagał?
Matka, która tylko truła mi głowę pytaniami, czy już odrobiłam lekcje, czy wiem co kiedy robię, i narzekaniami, bym sprzątnęła pokój, skończyła z lenistwem, posprzątała dom, nie szła na imprezy?
Brat, który zamiast mnie wspierać cały czas był przeciwko mnie?
Koleżanki, koledzy? Mogę być im wdzięczna za spędzony czas, ale na pewno nie za wyniki w nauce.

Jędrula to strasznie śmieszny gość. Oby trafił mi się podobny wychowawca/nauczyciel w liceum…

Potem impreza, szalona impreza w Reserv’acie. Blisko mnie, więc po szalonej imprezie, skoro tylko 2 godziny zostały do metra/autobusu to nocuję u siebie dwójkę znajomych (w tym Stemple, he he :P) A zaraz chyba zrobię im zdjęcie…Dla hecy.
Mama zareagowała spokojnie.
Brat się nie obudził.

Jestem im wdzięczna.

Mood: Whoa!
AD: „I’m a fool” ***
♪: An Honest Mistake- The Bravery

Mówiąc prosto, zwięźle i soczyście:

MARATON.

IMPREZA.

URODZINY SIOSTRZEŃCA.

Nie ma weekendu!

Mood: Hell Yeah!/Tired.
AD:
„Jarek Jarek obroń nas, przecież jesteś jednym z nas!”
„Kaczora do wora, a wora do jeziora!”
„Precz z kaczyzmem!”
„Faszyści!”
„Kaczy folwark!”
„Tu jest nasza demokracja!”
„Homofobia to się leczy!”
„Homofobia da się leczyć!”
„Prawdziwy mężczyzna nie boi się geja!”
„Więcej peace’u w PiSuarach!”
„Spieprzaj dziadu!”
…chyba tyle.
♪: Prayers & Melodies- Rie Fu

Miło czasem włączyć się aktywnie w życie Warszawy, tymbardziej, jeśli trzeba:
a) chodzić (a ja bardzo lubię chodzić)
b) walczyć o swoje (a ja bardzo lubię walczyć o swoje)
c) krzyczeć (a ja bardzo lubię krzyczeć)
d) bawić się (a ja bardzo lubię bawić się)
e) pokazać się z lepszej strony (a ja bardzo lubię pokazywać się z lepszej strony)
f) udowodnić, że to dresów/skinów/nieuków/szalikowców trzeba leczyć

W każdym razie, po paru trudnościach udało mi się spotkać z Małyszem i jego matką, Czarzastą, Dorotą, Olgą i Anetą, by potem wspólnie ruszyć ze wszystkimi innymi tworząc Paradę Równości.
Szliśmy, krzyczeliśmy, nagrywali nas, robili zdjęcia, rzucali w nas jajkami, rzucali w nas wyzwiskami, rzucali w nas kamieniami, rzucali w nas ziemią, rzucali w nas butelkami, nabijaliśmy się z jednej „dresiary” (istne cudo, doprawdy).
Było miło, optymistycznie i słonko nam nawet trochę poświeciło.
I po raz kolejny pokazaliśmy, że to nie nas, nie tylko gejów i lesbijek, ale i normalnych ludzi, trzeba się bać tylko tych drugich- to dresy, skiny, szalikowcy, po prostu ‚bandyci’ są wrogami Warszawy.

Mood: Good.
AD:
♪: Houki Boshi- Younha

Nowości:
-penpale są niebezpieczni. Bardzo.

-ludzie chcący penpalować to ludzie samotni, więc i nawet zdesperowani, dlatego nie czytają tego co piszesz (Japanese male, from 16-19- „Hi, I’m John fron Ghana and I’m 45 years old”- sic!)

-ludzie chcący penpalować to także ludzie ciekawi świata, ale tacy są 1/100, bo reszta to albo napaleńcy, albo patrz wyżej

-są Japończycy którzy grają na gitarach i lubią Metallicę

-są Japonki, które ledwo klecą zdania po angielsku w wieku 17 lat (geez!)

-jeśli umieścisz zdjęcie w internecie LICZ SIĘ Z TYM ŻE CIĘ WIDZĄ NA ULICY!(A może nie chcą?!)

-jeśli się idzie na maraton to się idzie całą grupą-> wesoła siódemka do boju!

-Szkocja bywa dołująca dla niektórych

-Poproszę czarną limuzynę z barkiem i TV

-Oceny się kończą

-tak, zakłócenia głośników komputerowych mogą wynikać ze złego ustawienia np. funkcji TREBLE (sic!)

-Buzia się cieszy, gdy wymyśli się coś głupiego

-Buzia się cieszy, gdy ma się szanse poznać kogoś nieznajomego i idiotycznego

-Serce boli, gdy inna kocha/nie kocha tego samego

-Serce boli, gdy ludzie straszą skalpelami w okolicach swoich nadgarstków

-Dusza się raduje, Jaruzelski prawdę będzie mówił

-Dusza się raduje, gdy posyłany jest uśmiech

-Umysł się raduje, gdy nie trzeba się uczyć

-Cała się cieszę, gdy zdrowieję (czas na spacery, bieganie i siłownię, byleby trochę cieplej było!)

Ka-ching!

Mood: Ara?
AD: Oro?
♪: California Sun- The Ramones

Bez zbędnych ceregieli- LENISTWO!

Jak tak dalej pójdzie, to stracę pracę. Taka łatwa, prosta i całkiem przyjemna, więc nie mogę do tego dopuścić, bo przede wszystkim- nie jest czasochłonna.

Z mniej poważnych rzeczy-
nie chcę być już chora!
szykuje się maraton!
moja rodzina w stanach nie ma na co kasy wydawać! (Chryste panie, ale głupi Ci Amerykanie)

We wtorek test z japońskiego. 90% musi być, bo jak nie to…to…to…

Miesiąc. Plus tydzień.
Wyrobię się?

Mood: Haaa?
AD: „Sukces polega na wiedzy o tym, ile potrwa jego osiągnięcie.” Seneka
♪: Child Prey – Dir en Grey / Wing – Takahashi Youko

W Berlinie było niesamowicie.
Znowu ludzie, ludzie śmieszni, ludzie dziwni, ale „sami swoi” ludzie.
Taki spokój, odpoczynek od tych wszystkich karków, ziomali i tapeciar…(bez urazy dla żadnej z grup, ale cóż)
Kyo (wokal) rzucał się po scenie jak jakaś chora małpka (porównanie ze względu na jego mały… wzrost) i robił dziwne rzeczy- bił sie w pierś, udawał podcinanie sobie żył, wyrywał sobie zęby, turlał się po scenie…
Die się raz przewrócił aż się cała ekipa przestraszyła.
Kaoru robił miny do widowni (piiiisk od razu), pokazywał znany wszystkim znak szatana, więc było fajnie. I tak fajnie sie uśmiechał.
Toshiya jak zwykle starał się wypaść jak najsexowniej i chyba mu się udało…Rozwiany włos, gitara w ręku, rozchełstana kamizelka…och, mon amore! (pfff)
Shinya grał. Tyle go widziałam.
Przez okropny upał połowa fangirlsów w gorsetach oczywiście zemdlała. 34 stopnie to za dużo także na lateks.

Weekend w ogóle był śmieszny, dzięki spędzeniu go z Tenko i NekoNeko (albo ButaNeko łamane przez NeNeko albo Ne (spać) i ko (dziecko))…Mam strap’a z czachą. I bardzo fajne zdjęcia.
Taa, wychodzi na to, że jestem czachofilem. Przydałby się kostium kąpielowy z czachą…

Powracając do domu o godzinie 23.00 obejrzałam kawałek III części Władcy Pierścieni po czym wcale nie położyłam się do łóżka, ba, tylko dzielnie się uczyłam do 4 klasówek następnego dnia.
Po szkole spać.

Wtorek zleciał szybko- szkoła, sprawdzian z biologii, bierzmowanie (31.05.2005), więc Ophelia żyje, żyje i ma się dobrze.

Środa- przewiało mnie w kościele, a że i na dniu brytyjskim nie dopisała pogoda skończyłam w domu chora, z książeczką wygraną po raz kolejny na konkursie wiedzy o Wielkiej Brytanii (Dream Team- Ja, Just, Key).

Czwartek- szkoło żegnaj, japoński też (sic!), witaj chorobo!

Źle się czuję.

Przez leki.

Schudłam 5 kilogramów.

Tyle że przez leki, jakimś dziwacznym zdarzeniem, przytyłam kolejne 2.

Wniosek: leki są złe.


  • RSS