ayaneko blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2005

Mood: Crrrrrrrrrrrazy.
AD: „Kucharz kucharz nie oszukasz” Wilq (by brothers Minkiewicz)
♪: Ain’t Afraid to Die- Dir en Grey

Żegnam się ze wszystkimi miło i przyjemnie- jutro rano wyjeżdżam do Szczecina, z którego w sobotę wyruszę na koncert nie do zapomnienia.
205 azjatów na bank będzie.
Nawet jeśli 150 to gothic lolitki, to 55 może być płci męskiej.
A każdy wie co to oznacza.
Będzie dużo zdjęć, oj dużooo…
Będzie dużo wspomnień, oj dużooo…
Będzie dużo chichotów, oj dużooo…
A teraz niech mi ktoś popsuje humor.
Marne szanse.

Mają być 34 stopnie.

Mood: Lazy bum.
AD: „Kto wcześnie wstaje, ten wcześnie umiera” Rincewind (Świat Dysku, Terry Pratchett)
♪: nothing O_O

A więc…
Od czego by tu zacząć…
Czy od tego, że nasz wychowawca nas nie zawiódł i co noc obalał flaszkę?
A może od tego, że zaspał na śniadanie i ja, jak wredna jędza, śmiałam się na widok pustego krzesła?
A może od tego, że nie mam farta do facetów? (chociaż to nieważne, bo mi przeszło)
A może od tego, że połowa ludzi jest chora po tej wycieczce, bo było strasznie zimno?
A może od tego, że wycieczki na miasto, to tak naprawdę wycieczki na klif?
A może od tego, że idąc na wschód słońca niekoniecznie się go zobaczy?
A może od tego, że kółko koksa potrafi nieźle ogrzać i rozbawić?
A może od tego, że już raz na zawsze powinnam zapamiętać, że nie ocenia się ludzi po wyglądzie?!

A może jeszcze inaczej, od tego, że mimo ogólnego ‚melanżu’i sama nic nie piłam to świetnie się bawiłam?

Bo tak było. Świetnie. Trochę spięć, trochę nud, ale w większości dużo śmiechu.

I dużo emocji.

…a emocje potrafią wszystko zepsuć.

Mood: On fajerrrr…
AD: „Ohydne, 0-19 pkt to Kruk czyli kra kra.” Matsushiro Ken (Yakitate!! Japan)
♪: Baby I Like You Like That- Se7en

Niedziela- kolejny rodzinny obiadek. A nie jestem spakowana. Trudno, spakuję się rano. (hahaha…)
I żeby było śmieszniej, Vinci mi się podobał. Śmieszny, ale i pomysłowy. No i taki…polski. Ha. A japońca zrozumiałam, japońca zrozumiałam, terefere…!
Idę spać.

Tak, żeby nie było, że zniknęłam bez śladu (choć niektórzy by się pewnie ucieszyli)- wyjeżdżam na szkolną wycieczkę na 4 dni, wracam w czwartek wieczór.

Jedna-wielka-bzdura.

Mood: Rrrra!
AD: „Kontrowersje są tylko porównaniem ludzkich umysłów.” Przysłowie chińskie
♪: Raining Again- Moby

A więc tak, moja sobota była całkiem leniwa dopóki nie pojawił się demon i zawładnął ciałem Megumi. Była z tego niezła heca, ale dzięki akcji ratunkowej pluszowego misia wszystko wróciło do normy, chociaż okazało się, że boginki wcale nie są zawsze takie święte. Potem zaczęłam przyglądać się egzekucji, do której ma nie dojść, bo och! jej! oto bohater walczy z odwiecznym rywalem i wygrywa. Ale co teraz? Och nie, no na pewno mu się nie uda, przecież jeszcze tylu ma do bitki! Przełączyłam na amerykański futbol, w którym zakręcił się romans, ale taki dosyć skryty na razie. W każdym razie, nadszedł czas na oddanie się w ręce świata fantazji MAR, ale że było tam strasznie nudno, przewinęło się i znalazło obok niezwykle opalonej i ciekawej dziewczyny, tylko szkoda, że tak okropnie naiwnej. No bo komu byś zaufał/a? Swojemu chłopakowi, czy jego starszemu bratu, który przecież jest taaaaaaki milusi i w ogóle? Odpowiedzcie sobie sami, nadszedł czas na pieczenie chlebka. Tyle że w związku z turniejem, wszystkie piekarnie Pantasii pozamykane, więc warto było sobie popatrzeć na finały…Skończyło się jednym wybuchem (dosłownym) i kolejnym afro (chryste panie) i śmiechem do 2 w nocy. A potem do łóżeczka, gdzie miałam sen, o którym lepiej nie mówić (żaden pervert, żeby nie było, po prostu szalony).

Lubię takie soboty.

Mood: Burnt.
AD: „YOU SUCK!” (kojarzycie trailer „zupełnie jak miłość”? Właśnie tak!)
♪: Corona- Minutemen

Poniedziałek- nie pamiętam. Ale nie dlatego, że się spiłam.

Wtorek- nie pamiętam.

Środa- lenistwo i nie pamiętam.

Czwartek- lenistwo, kaligrafia, śmiechy-chichy i nie pamiętam.

Piątek- lenistwo, obowiązki, przyjemności, nudy. Nie pamiętałam o szkolnej dyskotece, ale jakoś niespecjalnie mi żal…

Za to wciąż, jak ten piekielny hobbit, chodzę boso, gdy wszyscy w góry wezmą buty. Moje biedne stopy są strasznie pokaleczone, ale czego się nie robi dla dobra własnego mózgu?
Wydałam znowu pieniądze na ciuchy, a do wakacji miałam tego nie robić (sic!)
I brakuje mi ich. Tydzień zrobił się potwornie nudny bez nich.

A od poniedziałku wycieczka. I co wtedy?
Co tam będzie? Czy to będzie jeden wielki melanż i porno industries?
Szczerze, to na razie mnie to średnio interesuje. Zacznę się angażować na miejscu, pewnie, jak zawsze.

I miło powspominać czasy Głubczyc…(lipiec ’03)
I miło zobaczyć większą niż zwykle liczbę komentarzy….
I miło w końcu czekać na wakacje, a nie mieć je gdzieś.

Czekam tylko jeszcze na coś.
Na te przeklęte wyniki.

Dziwacznie? A spodziewaliście się czegoś normalnego?

Mood: Gorgeously gorgeous!!! (tss!)
AD: „Oczekiwanie na szczęście jest motorem życia ludzkiego.” A. Makarenko
♪: I Wanna Be Your Boyfriend- The Ramones

Piątek- po powrocie ze szkoły zastając pusty dom poszłam spać i obudziłam się ok. 19.00. Trochę TV, rozmowa, trochę obowiązków. I Pulp Fiction.

Sobota- po obudzeniu się tylko przygotowania, przygotowania, przygotowania do imprezy, która była…kto był to wie, kto nie wie, niech żałuje!

Niedziela- sen do godziny 14, śniadanie, TV, TV, TV, wanna, TV, lekcje i właśnie idę spać.

Weekend, którego nie było, ale nie żałuję.
Weekend, w którym nie zrobiłam nic pożytecznego, ale nie żałuję.
Weekend, przez który prawie zarywam noc i będę nieprzytomna, ale nie żałuję.

Bo warto było zobaczyć Mikołaja po bardzo, bartdzo długim czasie.
Bo warto było odnowić więzi Agaty z jej rodziną.
Bo warto było spędzić kolejny, zabawny, miły, choć trochę chaotyczny i głośny wieczór w zsypie.
Bo warto zauważyć, że, cholera jasna, wcale nie potrzebuję samotności!

A kościste czy przy kości, to już nie mój wybór…

Mood: Gorgeous! (tss)
AD: „Czymże jest życie, jeśli nie ustawiczną możliwością popełniania błędów.” Jalu Kurek
♪: What a Waster- The Libertines

Lekcje z wczoraj:
- nie włączaj lodówki, bo korki pójdą
- mów co chcesz, bo i tak nikt tego nie zapamięta z powodu skonsumowanego alkoholu (a by się zdziwili!!!)
- gdy przebywasz wokół jednego palacza, cuchną Ci włosy, gdy jesteś w zamkniętym pomieszczeniu gospodarczym- cała cuchniesz (papierochami oczywiście)
- niepalenie to plus
- mocna głowa to plus
- wytrzymały żołądek to plus (hurra dla ogórków kiszonych popijanych mlekiem!)
- faceci to mięczaki (przynajmniej przy mnie)
- nie jestem głupią gówniarą, tylko jak równy z równym
- w zsypie Z-A-W-S-Z-E jest super

Lekcje z dziś:
- jestem słodkim misio-żulem (brawo, Karinko, brawo)
- zła córka to leniwa córka
- problemy chowane przejawiają się problemami upierdliwymi
- niech pocieknie łza a wszyscy uznają, że grasz
- ataki w moją stronę to normalka, więc się nie przejmuję
- dużo łez to nie dużo zmartwień, a dużo rozwiązań
- nie gadaj, tylko rób
- są osoby w tej głupiej instytucji, którym jednak na mnie zależy
- są osoby, które rozumieją jak się czuję, mimo że mają gorzej (?)

Ten dzień był albo absolutnie do dupy, albo rewolucyjny.

We shall see, won’t we?

Mood: Hell yeah!
AD: „Czymże jest życie, jeśli nie ustawiczną możliwością popełniania błędów.” Jalu Kurek
♪: Fight For Your Right- Beastie Boys

Kick it!

You wake up late for school
man
you don’t wanna go
You ask your mom:
„Please?”
but she still says,
„No!”
You missed two classes and no homework
But your teacher preaches class
like you’re some kind of jerk

You gotta fight
for your right
to party

You pops caught you smoking and he said, „No way!”
That hypocrite smokes two packs a day
Man, living at home is such a drag
Now your mom threw away your best porno mag Bust it!

Don’t step out of this house if
that’s the clothes you’re gonna wear
I’ll kick you out of my home if
you don’t cut that hair
Your mom busted in and said,
„What’s that noise?”
Aw, mommy, you’re
just jealous
it’s the Beastie Boys!

Czuję się lepiej, jak widać. Co może zdziałać zmiana repertuaru…
Jackass OST, Football Factory OST, Beastie Boys- dyskografia, Jamiroquai- dyskografia i jeszcze paru…

Today we’re gonna kick some cans!

Mood: Simple Bad.
AD: „Topię wesołości w szklance coca-coli, bo smutków zabrakło” JA! (w szklance do połowy pełnej, oczywiście!)
♪: Minutemen- Corona

Ok, mamy dobre i złe wieści. Które najpierw?
Oczywiście, że złe…:

1) Możliwe, że zaczynam popadać w melancholijną depresję. ŹLE!

2) „Spotykam trzy rodzaje ludzi: tych, którzy mnie potrzebują; tych, których ja potrzebuję i przyjaciół, z którymi lubię przebywać.” Ewa Lewandowska

Widzicie cytat na górze? Mam ludzi nr 1, ludzi nr 3, ale ludzi nr 2 brak. GORZEJ!

3) Backstreet Boys wydali nową płytę. KOSZMARNIE!

Tak na pocieszenie…:

1) Odpoczęłam. Ok.

2) Zrobiłam porządek w końcu nie partiami, ale wszędzie. Tak, tak, wszystko jest wysprzątane. I ok, fajnie, ale tak szczerze…to sucks. Ale dzięki temu jest mniejsze prawdopodobieństwo, że matka się będzie czepiać. Dobrze.

3) Porządek na dysku twardym to też dobra rzecz. I znalazłam płytę, którą zgubiłam pół roku temu. Ale nie znalazłam dwóch innych płyt, ale pewnie się znajdą, za kolejne pół roku. Super.

Jedzie tu ironią i sarkazmem, prawda?
I ma prawo.

Po prostu, zdarzają się dni genialne, dni obojętne i dni kiepskie.
Hm, czy to były dni obojętne czy dni kiepskie, a może beznadziejne?

Zastanowię się nad tym.
Bo, pod jednym względem, myślenie to dobra rzecz.
Ale pod innym względem- szkodzi.

A nowe anime mnie załamują- odklepywane schematy, stereotypowe powiastki albo romantyzm na skraju „zdechły szczur! Och jakie to słodkie!”…

Na dodatek, nie byłam na „Mechaniku” tylko na „W doborowym towarzystwie”, filmie lekkim, łatwym i przyjemnym, zabawnym i ciepłym ale…Dużo tam było o ojcach. I mogłam się tylko uśmiechać z kącikiem ust idącym w dół.

Niedobrze, bardzo, bardzo, bardzo niedobrze.

Ciekawe, czy to wpłynie na ilość wypowiedzianych słów w moją stronę?
Pytanie retoryczne.


  • RSS