ayaneko blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2005

Mood: Hella…intelligent.
AD: Eeeto…
♪: Into My Arms- Nick Cave and the Bad Seeds

I don’t believe in an interventionist God
But I know, darling, that you do
But if I did I would kneel down and ask Him
Not to intervene when it came to you
Not to touch a hair on your head
To leave you as you are
And if He felt He had to direct you
Then direct you into my arms

Into my arms, O Lord
Into my arms, O Lord
Into my arms, O Lord
Into my arms

And I don’t believe in the existence of angels
But looking at you I wonder if that’s true
But if I did I would summon them together
And ask them to watch over you
To each burn a candle for you
To make bright and clear your path
And to walk, like Christ, in grace and love
And guide you into my arms

Into my arms, O Lord
Into my arms, O Lord
Into my arms, O Lord
Into my arms

But I believe in Love
And I know that you do too
And I believe in some kind of path
That we can walk down, me and you

So keep your candles burning
And make her journey bright and pure
That she will keep returning
Always and evermore

Into my arms, O Lord
Into my arms, O Lord
Into my arms, O Lord
Into my arms…

Zaczynamy cykl…!
Nareszcie będzie jakiś porządek.

A do poniedziałków nic nie mam.
Za to coraz więcej mam do niedziel.
W niedzielę na głowę spada milion obowiązków (w związku z poniedziałkiem) i nigdy się nie wysypiam.
Im więcej mam do zrobienia i o tym WIEM, tym więcej tracę czasu przy komputerze.
Idiotka.

Za to poniedziałki, jak już się rozkręcą to są ciekawe.
Dziś dziękuję Madzi, Kajce, Kasi i Mew za ciekawą dyskusję. Jak łatwo ją zacząć…od erotycznych snów po politykę i teologię.

Podoba mi się. Mój mózg się ożywił.

Nareszcie.

Jan Paweł II, Karol Wojtyła, żył w latach 1920-2005.

Nazywają mnie bezduszną, bo nie płaczę.

A bezduszną byłabym, gdybym zaczęła tańczyć i skakać z radości.

Mam szczerą nadzieję, że nie staniemy się za miesiąc, dwa miesiące, pół roku, rok, hipokrytami i wciąż będziemy pamiętać, czego nas ten wspaniały człowiek nauczył.

Coś się kończy, a coś się zaczyna…

Mood: Singin’
AD: „Kto życia nie ceni – nie wart go.” Leonardo da Vinci
♪: Walk On- U2

-Ano tak, bo twoja mama jest teraz w separacji z twoim ojcem tak…?
- *zdziwienie* Co? Przeciez on nie żyje…!
-Aaa faktycznie, zapomniałam!

Dokładnie rok.
Trzymam się.
Choć ten rozgardiasz z mszą i rodziną, jak zwykle, mnie denerwuje.

BTW: Czy to nie żałosne, że w dzisiejszym świecie, jeśli się widzi tylko jednego rodzica przy dziecku, mówi się:
„Pewnie po rozwodzie” ?!
To nie tak działa, dammit!

Mood: ???
AD: None?
♪:Disarm- Smashing Pumpkins

Ok.
Papież umiera.
Z całego świata widać, jak wszyscy się za niego modlą- w Niemczech, Austrii, na Filipinach, w Meksyku, USA, Polsce, itp…

I pojawia się w głowie jedno:

Czemu to śmierć łączy ludzi?

Mood: Nice.
AD: „Sztuka życia – to cieszyć się małym szczęściem.” Phil Bosmans
♪: Lift me up- Moby

22 marca
Byłam w szkole, dostałam jedynkę (już poprawiłam), poszłam na japoński i ‚woziłam’ się po mieście z nową torbą i pokrowcem. Ludzie zazwyczaj się na mnie patrzą, więc zrobiłam im mały żarcik- na wydrukowanej przypiętej karteczce z Toshiyą z L’arc en Ciel, Toshiya celuje z pistoletu i mówi „Na co się patrzysz gówniarzu?!”…
Wiem, moje poczucie humoru jest trudne!

23 marca
Ostatni dzień w szkole. Boże, co za katorga. Jak dobrze, że byłam tylko na dwóch lekcjach…

24 marca
Wielki Czwartek, po raz kolejny udowodniłam sobie, że mam coś przeciwko Kościołowi…Musiałam pójść na mszę.

25 marca
Wielki Piątek- głównie w domu, bo sprzątałam…i leniłam się. Pojawia się pomysł upieczenia meron pan.
I msza…

26 marca
Sobota. Msza olana, bo obejrzałam „Pasję”. I to miał być ciężki film? Geez, ludzie co tak mówią powinni obejrzeć coś naprawdę ‚ciężkiego’…
Kto jak kto, ale ja poczułam się lekko.
A cały dzień pomagałam w robieniu sałatek i jajek i w oooogóle.

27 marca
Wielkanoc, jak co roku, jest okropnym dniem. Cały dzień się je. I tyje. Witaj dieto sałatkowa!
I poznałam sympatycznego Szwajcara.
Polka poznaje w Hiszpanii Szwajcara i zakochami rozmawiają między sobą po hiszpańsku.
…Też chcę taką miłość.

28 marca
Co za nudny Lany Poniedziałek!
Jak nigdy.
Sprzątnęłam trochę. Zrobiłam trochę lekcji.

29 marca
Wtorek, na szczęście był jeszcze wolny, więc się poleniłam. Ojjj tak.
Za bardzo.

30 marca
Nie poszłam do szkoły, choć chciałam (o dziwo), a to przez….przejedzenie. Poranek był paskudny.

31 marca
Czwartek oznacza japoński, a japoński oznacza zabawę…
Neko-Neko, trzymamy się dalej, jeszcze takiego przystojniaka w metrze spotkamy! I zagadamy!
I zrobimy z siebie idiotki!
NO!
…Opłacałoby się.
…Czy musiałyśmy go zgubić…*hides*

1 kwietnia
Hurra, byłam na rosyjskim, dostałam piątkę za piekielnie nudny dialog wymyślony przeze mnie po czym spędziłam upojną godzinkę przed Ambasadą USA (TM)…ale opłacało się- mam wizę!
Głupi Bush.

Dziękuję.

Up up and away~~!


  • RSS