Mood: Plain pissed off.
♪: Ain’t Afraid to Die- Dir en Grey
AD:

dość (Wilga)
I przysł. 1. ‘tyle, ile trzeba; wystarczająco; dostatecznie dużo; dosyć’ 2. ‘w pewnym stopniu; stosunkowo; dosyć’
dość (Wilga)
II wykrz. ‘wyraża nakaz przerwania jakiejś czynności; dosyć’

Mówcie sobie co chcecie, że przesadzam czy hiperbolizuję. Dla mnie to, stało się dziś na chemii było przegięciem. I nikt mi nie wmówi, że zapalniczka sama się zapaliła przy jej włosach. I nie wierzę w aż taki brak wyobraźni. I nie wierzę, że już dostał za to nauczkę. On może tego już nie powtórzy, ale co z innymi? Przecież Oni się śmiali, a inny On żałował, że tego nie zobaczył. I tu nawet nie chodzi o konkretny przykład, ale o granice. Myślałam, że przekroczyli je już dawno, ale jak widać myliłam się…Czym mnie jeszcze zaskoczą? Łudzę się nadzieją, że niczym, ale nawet jako niepoprawna optymistka muszę po prostu przyznać, że w tym nie mam nadziei, że zmienią sie na lepsze.

Z innych złych spraw: On mnie olewa. Perfidnie. I jeszcze od niechcenia niby wtrąca że tu ma dużo korespondencji a tu pisze esej a tu w ogóle, myślał, że już odpisał, ale przecież ma tyyyyyle znajomych którym musi odpisać, że już zapomniał. Odpowiedziałam, że musi sobie kupić notes i zapisywać komu odpisał a komu nie. Pluję jadem, ale to są malutkie dawki, w porównaniu do tego na co mnie stać.

Za 4 dni testy. Nie stresuje się, choć wiem, że mam luki, np. w geografii. Staram się je nadrobić, ale czy zdążę? Zobaczymy.
Byleby nie zawalić mat-przyro. Z humanistycznym sobie poradzę (ha, zapesze teraz), ale w mat-przyro jest tyle wiedzy do posiadania (choć zazwyczaj to po prostu potrzebna jest logika i myślenie, chodzi mi bardziej o wzory jakieś), że łatwo pomylić jakiś wzór. Ale ja się nie pomylę! NO!

A z innych dobrych spraw:
O-N chyba szukał kontaktu dzisiaj. I wczoraj też. To było takie słodkie. Wiem, że brzmię niczym dziewczę z Morning Musume, ale skoro to takie było, to czemu owijać w bawełnę?

Niech się skończą egzaminy, a w domu mnie nie zastaniecie. A maj to już w ogóle, będzie jeden wielki burdel, ale w dobrym tego słowa znaczeniu (da się?). Wycieczka szkolna, konwent, koncert…Pewnie wypad na miasto z NekoNeko jako akcja przemiany W-wy w kawałek Tokio, chociaż na dzień.

I wychodzi na to, że miałam rację.
ONA została sama, bo O-N-A poszła sobie , gdy nie było. Heh, to ciekawe, czy ktoś czytając to, znów nie pomyli osób.
I wychodzi na to, że znów miałam rację:
Najciemniej pod latarnią, szczególnie jeśli szuka się wyciągniętych w Twoją stronę dłoni.
Ciepło.

I walcie się, długa notka, bo tak ma być. :)