ayaneko blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2005

Rainy Day [183]

1 komentarz

Mood: Ha-haha-ha!
♪:/AD:(No rain, can’t get the Rainbow- Ayumi Hamasaki

Czwartek był absolutnie paskudnym dniem. Nie dość, że lało tak słabo, że nie można było się tym nacieszyć, to cały dzień było ciemno. Piątek był za to już piękny. A dziś? Dziś jest sobota i sobota też jest przepięknie słoneczna (co nie zmienia faktu, że burze są świetne).

Zalogowałam się do systemu, a jak każdy wie, system to zło, cytując Stemple.

Będzie kłopot, albo go nie będzie!

W każdym razie, szafa gra, wybieram się na mechanika i głupie myśli zabiły się na betonie wraz z przedwczorajszymi kroplami deszczu.

Mood: .
AD: „Biada temu, kto zadowolony jest z siebie: taki człowiek nigdy nie nabędzie rozumu.” Mikołaj Gogol
♪: ???- Papaya Paranoia

Szaleństwo za mną. Ale!

1)Film „Be Cool” jest po prostu „cool” i nic więcej. Mógłby być doszlifowany.

2) Kręcący się wokół Ciebie emowcy to bardzo DOBRY powód by do nich zagadać, a nie olewać i potem perfidnie po prostu sobie pójść do domu ze znajomymi!

3) Gdy ty masz czas, a gdy inni go nie mają i akurat chcesz gdzieś iść – np. na koncert Papaya Paranoia – powoduje to frustrację, a zarazem zrezygnowanie

4) Nie zaprasza się znajomych na oglądanie 4 zdjęć z balu gimnazjalnego , gdy ma się w pokoju bardziej niż nieziemski bałagan

5) Nieważne jak mi poszło, bo wiadomo, że ja wiem swoje, a kobyłka swoje i swój wynik znać będę dopiero w czerwcu, gdy będę już bardzo nieswoja

6) Doskonale zdaję sobie sprawę, że moja żywicielka się o mnie martwi, ale dajcie spokój, nie wierzę, że aż w ten sposób. Jednak zauważam to, że jestem w wieku (dla niej) kryzysowym.

7) Przyroda jest zła, bo nie chce bym zamknęła pewien rozdział mojego życia…

8) W szkole nudy!

9) Na japońskim, głupia, się łudziłam, głupia, że nie ucząc się, głupia, będę miała 90% z testu, głupia

10) Nie umiem wyliczyć ile mam punktów, tak mniej więcej. Muszę być aż tak głupia?

Mood: Madohappy.
AD: If you’re gonna be dumb you gotta be tough
♪: Feel Good Inc- Gorillaz

Aaajj… Mogło być lepiej, ale źle nie jest, ba, zawsze jest dobrze.

I teraz już będzie tylko wyścig szczurów.

Ech.

Ale będzie świetnie. Punktów na dziś, których nie zaliczyłam, nie chodzi o test: 1.

Ja nie chcę siedzieć tu, tylko na ławeczce…!

If you’re gonna be dumb you gotta be tough

Mood: Great.
AD: None.
>♪: Love and Marriage – Frank Sinatra

1)
-Na egzamin z trupią czaszką…
-A czemu nie?
-*wymowny wzrok*
-…
-*wymowny wzrok* No, ty to chyba pójdziesz projektować ciuchy.

2)
-Galowy strój…
-A nie jest?
-To…To jest strój piracki!

3)
-No, widać ktoś tu nie wie, że galowy znaczy odświętny!
-A ona?!
-No…o niej to nie warto nic mówić, wszyscy pamiętamy co było na polonezie.

Nie wytykam teraz nikogo palcem, ale uważam, że byłam bardziej odświętna niż ludzie w dżinsach.

Chciałabym siedzieć w tej samej ławce co dziś, czyli ostatniej, przy ścianie. Dobrze się tam myślało. A w głowie huczał Sinatra…

PS: Razem z portalem Gazeta.pl uznaję, że punktów będę mieć w przedziale: 40-46. A wyniki dopiero w czerwcu. BEZSEN(S)!

PS2: Kaju, ja Ci jestem wdzięczna za tamtą obronę, ale była śmiechowa :D

Mood: Tired./Crazied.
AD, a właściwie fakt: Pan, załóżmy W, nie uczył się nic i dostał 91 pktów. If you’re gonna be dumb, you gotta be tough…
♪: Fly Me to the Moon- Frank Sinatra

Bo ja jestem jak hobbit. Na górską wycieczkę jako jedyna nie załóżę specjalnych do tego butów.

Pójdę boso.

Wierzę, wierzę, wierzę, wierzę, wierzę!

Mood: Relaxed/Tired.
AD: „Ale ty jesteś, ja już kupiłem 3 zgrzewki piwa, zaprosiłem dla Ciebie striptizerów, ale trudno ucz się, może da się ich wymienić na dziewczyny…Miłej nauki” SMS od Okrucha, odpowiedź na mój tekst o rezygnacji ze spotkania
♪: Feel Good Inc- Gorillaz

EKHYM. Z serii codziennych zdarzeń, rozluźniająco-stresujących:

-Halo?
-Halo, mówi X Y *cisza* zastałem Z?
-Nie, nie ma go. Mówił, że wróci koło 20, ewentualnie spróbuj złapać go na komórkę.
-A…Randkuje pewnie?
-No tak.
-A…Rozmawiam z siostrą tak?
-No tak *uśmiech*
-Tą co się mnie pytała gdzie leży Casablanca?
-Eee, nie pamiętam *śmiech* [Czy ja naprawdę to robiłam kiedyś...? Boże.]
-Tą co kiedyś robiła imprezę w Sylwestra?
-Nie, to nie ja, na pewno nie ja *z ironią i śmiechem*
-Ale..no nieważne, pamiętam, że byłaś sympatyczna to Cię pozdrawiam iii… Zadzwonię jakoś o 20.
-No dzięki, nawzajem. Przekażę Z, jeśli wróci wcześniej.

*cough cough* Dlaczego INNI pamiętają takie rzeczy, a ja za nic? Teraz połowa znajomych mojego brata się ze mnie śmieje, a ja nawet nie pamiętam z czego.
Widzicie?
Bez upicia się i BEZ KACA potrafię niczego nie pamiętać!!!

Mood: Plain pissed off.
♪: Ain’t Afraid to Die- Dir en Grey
AD:

dość (Wilga)
I przysł. 1. ‘tyle, ile trzeba; wystarczająco; dostatecznie dużo; dosyć’ 2. ‘w pewnym stopniu; stosunkowo; dosyć’
dość (Wilga)
II wykrz. ‘wyraża nakaz przerwania jakiejś czynności; dosyć’

Mówcie sobie co chcecie, że przesadzam czy hiperbolizuję. Dla mnie to, stało się dziś na chemii było przegięciem. I nikt mi nie wmówi, że zapalniczka sama się zapaliła przy jej włosach. I nie wierzę w aż taki brak wyobraźni. I nie wierzę, że już dostał za to nauczkę. On może tego już nie powtórzy, ale co z innymi? Przecież Oni się śmiali, a inny On żałował, że tego nie zobaczył. I tu nawet nie chodzi o konkretny przykład, ale o granice. Myślałam, że przekroczyli je już dawno, ale jak widać myliłam się…Czym mnie jeszcze zaskoczą? Łudzę się nadzieją, że niczym, ale nawet jako niepoprawna optymistka muszę po prostu przyznać, że w tym nie mam nadziei, że zmienią sie na lepsze.

Z innych złych spraw: On mnie olewa. Perfidnie. I jeszcze od niechcenia niby wtrąca że tu ma dużo korespondencji a tu pisze esej a tu w ogóle, myślał, że już odpisał, ale przecież ma tyyyyyle znajomych którym musi odpisać, że już zapomniał. Odpowiedziałam, że musi sobie kupić notes i zapisywać komu odpisał a komu nie. Pluję jadem, ale to są malutkie dawki, w porównaniu do tego na co mnie stać.

Za 4 dni testy. Nie stresuje się, choć wiem, że mam luki, np. w geografii. Staram się je nadrobić, ale czy zdążę? Zobaczymy.
Byleby nie zawalić mat-przyro. Z humanistycznym sobie poradzę (ha, zapesze teraz), ale w mat-przyro jest tyle wiedzy do posiadania (choć zazwyczaj to po prostu potrzebna jest logika i myślenie, chodzi mi bardziej o wzory jakieś), że łatwo pomylić jakiś wzór. Ale ja się nie pomylę! NO!

A z innych dobrych spraw:
O-N chyba szukał kontaktu dzisiaj. I wczoraj też. To było takie słodkie. Wiem, że brzmię niczym dziewczę z Morning Musume, ale skoro to takie było, to czemu owijać w bawełnę?

Niech się skończą egzaminy, a w domu mnie nie zastaniecie. A maj to już w ogóle, będzie jeden wielki burdel, ale w dobrym tego słowa znaczeniu (da się?). Wycieczka szkolna, konwent, koncert…Pewnie wypad na miasto z NekoNeko jako akcja przemiany W-wy w kawałek Tokio, chociaż na dzień.

I wychodzi na to, że miałam rację.
ONA została sama, bo O-N-A poszła sobie , gdy nie było. Heh, to ciekawe, czy ktoś czytając to, znów nie pomyli osób.
I wychodzi na to, że znów miałam rację:
Najciemniej pod latarnią, szczególnie jeśli szuka się wyciągniętych w Twoją stronę dłoni.
Ciepło.

I walcie się, długa notka, bo tak ma być. :)

Mood: Unpredictable. Still.
AD: „Wchodząc, myśl o powrocie, a wychodzić będziesz cało.” Mądrość chińska (yepp, again)
♪: Midnight Show- The Killers

I know what you want
I’m Gonna take you to a midnight show tonight

Och, jak ja bym chciała się wyrwać. Ale nie dziś, nie dziś, nie jutro, nie pojutrze, za tydzień też nie…ale za 11 dni już taktaktaktaktaktak!

She turned her face to speak
But no-one heard her cry

Tydzień był teoretycznie stracony, bo przechorowany i rozleniwiony.

drive faster, boy
drive faster, boy

No właśnie! Właśnie! JADĘ NA DIR EN GREY DO BERLINA! :D W klasie pewnie mnie za to już w ogóle zlinczują… ;)

I know there’s a hope
There’s too many people trying to help me cope

Pytanie czy nawet z pomocą wyrobię się ze wszystkimi questami jakie wzięłam na swoje barki? A czas ucieka….Co ja robię? Powinnam robić questy, a nie siedzieć przed tym komputerem!

well crashing tide can’t hide a guilty girl
With jealous hearts that start with gloss and curls

…Jeśli Niokkunia znów mi coś powie o tym, że ja będę w związku z Mężczyzną-Moich-Marzeń to się chyba rozpłaczę.
Ze śmiechu.

Well baby I can… you can keep a secret

Notka bez sensu, ale tymrazem z powodu! A powód jest taki, że robię 10 rzeczy na raz. O! O! O!

A The Killers królują. I niech ktoś mi powie, że Indie rock and roll dawno umarł. I niech ktoś mi powie, że teraz nie ma renesansu rocka. Przykłady? Nowa płyta Gorillaz, Weezer’a, Stereophonics…Get a life!!

Mood: Unpredictable.
AD: „Wchodząc, myśl o powrocie, a wychodzić będziesz cało.” Mądrość chińska
♪: Głucha – Dezire

Pod sakurą być

Nie w szkole.

z papierkiem od geishy

Nie słucham niczego.

olewać wszystko

Nie myślę.

Po prostu i tak robię swoje, więc przestań przestań przestań przestań przestań ględzić jakbym robiła coś okropnego.

I dobrze, że nie zawsze docieram tam, gdzie miałam iść.
Lubię siedzieć na ławce z nogami w górze.
…Beznadziejna romantyczka!

PS: Le Madame jest wspaniałe…Artyści z kosmosu, nie, Okulary?

Mood: Well…
AD: „Bitch! You’re my best nigga, nigga!” Tokyo Breakfast
♪: Simple Kind of Life- No Doubt

Nie!
Nie wierzę!
Nie napisałam NIC o maratonie kina wschodniego?!
Przecież to była jedna z najlepszych nocy jakie spędziłam w tym roku!
Do rzeczy…wraz z Neko Neko *już powszechnie znaną* wybrałyśmy się na ów maraton…w któryś piątek. 1 kwietnia to chyba był. Obejrzałyśmy 3 filmy:
- „Zawieście Czerwone Latarnie”
- „Dom Latających Sztyletów”
- „Hero”
właśnie w takiej kolejności.

Pierwszy film świetny. Takie kino lubię.
Drugi film śmieszny. Takie kino lubię.
Trzeci film widziałam już nie pierwszy raz.

Dlaczego pierwszy był świetny?
Bo ambitny. I, o dziwo, MIAŁ FABUŁĘ!
Ale cóż, pewien pan wolał przespać film pierwszy i obudzić się na „buch buch świst ciach ciach unik”…

Dlaczego drugi był śmieszny?
Bo z Neko Neko nie da się brać na poważnie dialogów a’la Harlequin. Ani Zombie.

Dlaczego trzeci film już widziałam?
Bo to dobry film był. Kolory, ach te kolory…Utada Hikaru mi się przypomina.

Gadam bez sensu?
…Jak zawsze.

A jeśli chodzi o sprawy bieżące…
Mózg był wciąż ożywiony we wtorek. Okazało się, że jesteśmy jedyną klasą, która ma ‚atmosferę normalności’ po śmierci papieża. Well…To raczej dobrze. IMO.
A potem zajęcia z pedagog. Łolaboga. Co się działo… Ruszyły się trochę sprawy klasowe ‚wreszcie’, ale i tak, Ci najważniejsi poszli do domu, bo się spieszyli. Nie no, ja rozumiem. Nic nie oskarżam. I Gumiś zgrywał twardziela, albo i nie :-)
A potem japoński. Okazało się, że jednak myślę…!
A środa…środa i czwartek i piątek to nudy. Sama nauka, spanie, nauka, komputer…
Może i ciekawe rzeczy się działy, ale nie ze mną…Ja się zatopiłam w internecie i obejrzałam tajwańską telenowelę na podstawie „Marsa” Fuyumi Soryo. Kolejny dowód na to, że manga powinna zostać na papierku. A dziś udało mi się obejrzeć „Go to School, Sang Doo” Z Bi (bożyszczem w Korei) w roli głównej. Eee…Tego…No…Czas zrobić porządek na dysku.
I hurra dla „Yakitate!! Japan”…! Duże hurra!

Zakręcona dziś trochę.


  • RSS