Mood: Happysad.
AD: N-O-N-E
♪: Ain’t No Song Unheard- The Hellacopters

Ok. Dziś był dzień, który normalnie bardziej by mnie zdenerwował. Ale do rzeczy.
Raz: śnieg zaczął się topić! Ciepło już nawet (bez rękawiczek mogłam iść!) i słońce świeci.
Dwa: Wszystkie psie kupy są na wierzchu. Blegh, cóż to za piękny widok…
Trzy: Padał deszcz, burza była! Pierwsza „wiosenna” burza…
Cztery: Gdy śnieg pada, to Warszawa się zasypuje. Gdy śnieg się topi, to Warszawa znów nieprzygotowana- się topi. Metro pewnie z tego powodu nie działało i to mnie zdenerwowało- spóźniłam się pół godziny na zajęcia z japońskiego!
Pięć: Japoński był bardzo śmieszny. I to zadziwiające, jak pewne *zajączki* rozjaśnienie */zajączki* spraw pomaga w lepszym kontakcie.
Sześć: Nie zdołałam dojechać jakkolwiek do szkoły, gdzie chciałam ocenić rozprawkę i podszkolić się z fizyki. Za bardzo się zmęczyłam, ale bardziej zawiodła mnie komunikacja.
Siedem: Nie zdążyłam też dojechać na spotkanie do bierzmowania. Nie to, żebym specjalnie się smuciła, tylko żeby potem nie było z tego problemu…
Osiem: Przede mną perspektywa uczenia się historii i angielskiego. To drugie ujdzie, ale to pierwsze? Ile można się rozpisywać o zagładzie Żydów? (Bez urazy…) Albo to ja jestem na tyle nie-wiem-jaka, że wolę żyć teraźniejszością niż przeszłością.
Dziewięć: NIE TNIJ SIĘ!!!
Dziesięć: W prosty i przyjemny sposób pozbyłam się 134 zł. Kosztownie, ale póki skarbonka nie pusta, to najwyższy czas ją opróżnić. Zwłaszcza, żę warto… Czekam do wtorku!!!
Jedenaście: W prosty i przyjemny sposób zamierzam pozbyć się 139.99 zł w przyszły wtorek…Ajaj, trudno będzie je skombinować!
Dwanaście: Mam z kim iść do kina, mam z kim iśc do kina *tra la la*
Trzynaście: Bush po raz kolejny udowadnia, że mówi, a nie robi. Pa pa 100 md $~