Mood: Not Bad.
♪: Janne Da Arc- Sylvia
AD: Znów Brak- nie mój komputer, nie moje zapiski…

Minęło trochę czasu, więc uznałam, że to jednak dobry pomysł dać jakiś znak życia…
Wszystko się udało i teraz tylko czekam by do końca się wszystko jakoś tam w miarę uleczyło (trzeba czekać 10 miesięcy na całkowite zagojenie się śluzówki, tak między nami…)

Jeśli chcecie trochę schudnąć, całymi dniami leżeć w łóżku LUB przed telewizorem, odżywiać się tylko zimnymi rzeczami w płynie, nie korzystać z komputera, nie wychodzić na dwór, nie jeść nic pikantnego i w ogóle nie płynnego, nie czytać książek, marudzić, dużo pić, trochę jęczeć, mało spać, wcześnie się budzić, zasypiać w ciągu dnia, brać wiele lekarstw (w tym: ogłupiające), siedzieć w domu, ledwo oddychać, cierpieć przy każdym oddechu i nie oddychać nosem (przynajmniej przez tydzień), mieć coś w nosie (przez tydzień), mieć obolałe gardło i nos, spędzić noc w szpitalu…

To zafundujcie sobie cholernie drogą operację laryngologiczną!!! (Naprawdę się cieszę, że mam takie dobre ubezpieczenie, bo inaczej to bym chyba wolała metodą pięści w nos sobie pomóc…)
:-)

Albo zasypiałam przy telewizorze albo oglądałam masę, masę programów. Przeważały jakieś powtórki filmów, które lubię lub uznaję, że mogę je obejrzeć jeszcze raz (John Q, Bruce Wszechmogący, Złap mnie jeśli potrafisz, Mexican…) i seriale, które oglądałam kiedyś (ach te dzieciństwo) lub wciąż oglądam (Cartoon Network, MTV [bo tam jest dużo serii do oglądania], Ostry Dyżur, Kleszcz)…
Mieszczuch ze mnie, wychodzi na to…ale w tłuszcz nie obrosłam (trudno się dziwić: budyń, galaretka, lody, leki, masa wody i gerberki nie tuczą…)

Dobra, koniec tego raportu, trzeba sobie trochę rzeczy poprzypominać, bo anuż się w szkole pokażę tego 28 lutego i 1 marca…