ayaneko blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2005

Mood: Soooo Happy. Sooo Lazy. Sooo Relaxed.
♪: Shounen yo, Shinjiru Nakama yo-HAGAREN SONG FILE #2 -Roy Mustang-
AD:Wszystko jest prostsze, niż myślisz i jednocześnie bardziej skomplikowane, niż sobie wyobrażasz.
W. Somerset Maugham

Czwartek:
Do wyboru:
-zrobic cos madrego
-zrobic cos pozytecznego
-zrobic cos by miec spokoj pozniej
-zrobic cos dobrego
-pojsc spac

Kazdy wie co wybralam.

Poszlam spac.

A tresc ogolna:
Senna. Wciaz bardzo senna, za malo spie z tego wynika. To jest tak ze lubie spac, ale nie chce spac za duzo, bo uwazam, ze zycie przesypiam. W tym czasie, w ktorym snie, o przyjemnych i nieprzyjemnych rzeczach, zdolalabym zrobic polowe tego, co mi sie udaje robic w ciagu calego dnia.
Wiec…sen na dluzsza mete jest mi zbedny, ale potrzebny. Jak picie wody. Jak oddech.
A szkoda.
Mogloby to chociaz sie jakos wyrownywac, ot tak, dzien moglby miec 30 godzin, noc 18 godzin i pieknie. Idealnie.
Ale to marzenia.
Ale ja lubie marzenia.

Marzenia musza byc takie, ze nie da sie ich spelnic. Bo jak sie je da spelnic to to nie jest marzenie…
Uwielbiam to zdanie. Taki niepozorny, ukryty gdzies w tle cytat, a tak sie jednak rzucil w oczy…
Takie cytaty sa absolutnie najlepsze.

Koniec na dzis, dokonczenie antologii czeka…. i sen.

Milych snow, marzyciele.

Mood: Ch-ch-changin’
♪: Renai Revolution 21- Morning Musume
AD: „Żyj tak, jakbyś miał umrzeć jutro, ale planuj życie na zawsze” Mark Twain

Wiec, koniec roku 2004 za nami.
Niewiarygodne, bo pierwszy raz w zyciu mowie…:
„NARESZCIE!”

Tego roku nie umiem ani nienawidziec, ani kochac- byl zbyt dziwny.
Ni stad, ni zowad, pojawia sie Styczen, 15. urodziny i definitywny koniec ‚grzecznej dziewczynki’. Impreza nie do zapomnienia, zbity zegar, tyle lez, tyle agresji i tyle niepotrzenego dasania sie. A potem choroba i narzekanie na choroby, smierc Babci.
W lutym…W lutym nic nie bylo, godnego uwagi. Oprocz jednej wiadomosci, ktora zwiekszyla mi ego- pewien szalony Japonczyk postanowil mnie odwiedzic. *gesia skorka*
Marzec, Marzec…Niezapomniana impreza u Helldrake’a…Poczatek manii FMA….Nauczka, za dawanie sciagac innym. Geee~eez!
Kwiecien byl miesiacem milczenia. *sigh*
Maj.
SZLAG!
„Czemu WY próbujecie mi wmówić, że mam problem? Czy to aż tak boli, że wciąż się uśmiecham? O_o” ”
To juz wtedy sie zaczelo?! Whoa!
„Dostaje mi się za to, że znoszę, że WY mnie popychacie, ja wstaję i dalej czekam na pchnięcie, czasem tylko w odpowiedzi potrącę WAS łokciem.”
Zawialo chlodem…
„Dlatego podsumuję:
Nie dam WAM palca, bo zjadacie mnie do łokcia.”
…Ta konkluzje pamietalam, ale chyba nie umialam ‚surowo’ wprowadzic w zycie, za bardzo polubilam…ludzi…
Czerwiec, zlecial strasznie szybko. Glownie na olewaniu nauki, ale i walke o wzorowa srednia. Glownie na olewaniu bloga, ale walke o wypady na miasto, niekoniecznie ze znajomymi. I tu, jeden szalony Japonczyk pomyslal o jeden krok za daleko i wszystko poszlo sie kochac. Tylko nie ja! *duma*
Lipiec, wypady z szanownymi Okularami na pseudo-Ursynow XD I morderczy pobyt w Szczecinku.
Sierpien, wspaniale pakowanie rzeczy do pokoju i nudny oboz…eee…na odwrot! Idealne sutki wciaz nie znalezione ;)
Wrzesien, nowy rok w szkole, 3 rok. Atmosfera pozegnania i testow w powietrzu.
HA! Dobry zart. Duzo nocnych zerwan…
Pazdziernik byl dosyc zabiegany, glownie na przekladaniu…WSZYSTKIEGO.
Poczatek wspanialej znajomosci, szkoda, ze otoczony zawiscia ze strony wczesniejszych znajomosci. Zaczyna sie rodzic cos, co potem tlumie.
EXODUS ’04- KONCERT D’ESPAIRSOW~!!!
Listopad burzliwy, zapracowany, jedno zalamanie nerwowe.
Grudzien szalenie krotki, odrzucenie jednego, zawiedzenie sie i Swieta. No, duzo roboty w szkole. (JASNE!)

Rok 2005 zaczelam grajac na konsoli DC w Space Channel 5 i swietnie sie bawilam grajac w to z Neko Neko. Potem, w poniedzialek zaspalam na 1. lekcje (buahaha, swietny poczatek XD) i obudzilam sie ze slodkiego letargu wpedzajac sie w kolejny tydzien zaliczania, nauki i… dobrej zabawy, jak i odpoczynku.

W kazdym razie w tym roku mam pare celow psychicznych jak i fizycznych.
Trudno mi je konkretnie wypisac, gdyz wiele z nich, to po prostu „trzymanie sie starych zasad”…Wciaz mam nadzieje troche schudnac. Wciaz mam nadzieje na ‚cos wiecej’. Wciaz nie chce klnac w towarzystwie. Wciaz nie chce sie wpedzic w nalogi. Wciaz nie chce pakowac sie w trefne znajomosci. Wciaz chce poznawac szalonych ludzi. Wciaz chce pokazywac wiecej siebie, moich strojow. Wciaz chce kogos pokochac szczerze i z wzajemnoscia. Wciaz chce GO zobaczyc i poznac, jaki jest naprawde, bo wydaje sie niesamowity. Wciaz chce pojechac do Japonii. Wciaz chce szalenstwa- wypadow ze ‚starszymi harcerzami’, imprez w klimacie, koncertow, wyglupow (ale takich…no… takich Okularowych na przyklad :-] ). Wciaz chce by doba miala chociaz 30 godzin. Wciaz chce tkwic w moich przekonaniach. Wciaz chce pomagac. Wciaz chce udzielac sie innym. Wciaz chce, by ktos mi to wynagrodzil…nie, to zle slowo, po prostu…WCIAZ CHCE ROWNOWAGI!

W tym roku, w drugiej jego polowie poznam nowych ludzi, w liceum. Oni tam poznaja mnie, ale do nich bedzie nalezec decyzja, czy zechca nawiazac kontakt z takim czyms, w faldowanej spodnicy z zainteresowaniami kultura japonska.
W tym roku szykuje sie duzo zabawy, jak i nauki. W tym roku szykuje sie duzo zmian, ale nie tak duzo jak w zeszlym roku. W tym roku szykuje sie cos wspanialego, mam takie glupie przeczucie.
I wyjezdzam do Los Angeles na wakacje.
I juz mialam 2 piekne sny.
I mam dobry humor od poniedzialku, nawet niewyspana.
I ON_ON_ON_ON wciaz chce ze mna gadac i to tak slodko sie stara odpowiadac na moje pytania…
I zauwazam wiecej wad w moim otoczeniu.
I…. czuje sie lepsza w tym roku.
Aczkolwiek, zabrzmi to narcystycznie, doroslam chyba za szybko.

Co nie zwalnia mnie z obowiazku czerpania przyjemnosci z kazdego dnia!
Bo, trzeba żyć, a nie tylko istnieć- powiedzial Oscar Wilde.

I pamietajcie….
OOOO~…LOVE REVOLUTION~…
;-)


  • RSS