Mood: Craa~aazy.
♪: Boulevard of Broken Dreams- Green Day
AD: „Serce ma swoje racje, których rozum nie zna.” Bias z Prieny

Czas na cos interaktywnego. Przed wami 4 wersji mojej soboty, jesli macie ochote- wybierzcie a),b),c) lub d)i dajcie mi znac w komentarzach, co wybraliscie, bo zzera mnie ciekawosc, co wybierzecie.

a) Wybralam sie do Galerii Mokotow do Cinema City na Zatoichiego z Neko Neko i uwazam ze film byl swietny. Wrocilam do domu i zdazylam obejrzec „American Beauty” ze strata marnych 20 minut filmu, po czym nie spalam do rana, bo po obejrzeniu „Wieziennego Rock’a” z Elvisem w roli glownej odechcialo mi sie spac. W koncu zasnelam…

b) Wybralam sie do Galerii Mokotow z Neko Neko na japonski film „Zatoichi”. Film po prostu…przezabawny(?) Potem mialysmy tylko na chwile zobaczyc, czy maja w salonie gier tam automat do gry w Dance Dance Revolution…Nie mieli, ale za to bylo Para Para Dancing i cos jeszcze, czego nazwy juz nie pamietam i jeszcze takie cos z krazkiem, czego tez nazwy nie pamietam, usmialysmy sie i splukalysmy sie z calej kasy, jaka mialysmy przy sobie. Zasiedzialysmy sie, uciekly nam wszystkie autobusy, wiec kazda z nas wrocila do domu na piechote…. Cholernie sie balam Ursynowa noca! Za malo latarni, za malo…

c)Zobaczylam „Zatoichiego” z Neko Neko w Galerii Mokotow, a potem zobaczylysmy oszalajamiajac grupe strasznie przystojnych (no, w wiekszosci) azjatow, na oko licealistow. Jeden mial swietne wlosy, pofarbowane na blond (ale nie tak paskudnie, jak to sobie wlasnie wyobrazacie…) i stalysmy chyba z 20 minut, zastanawiajac sie czy do nich podejsc czy nie… Nie podeszlysmy, zalowalysmy tego, ale szybko zapomnialysmy, bo gralysmy w reszte gier, w dwojke lub samemu. Uciekly autobusy, wiec zmuszona bylam zanocowac u niej, co skonczylo sie atakiem jej kota (strasznie milego, ale jednak…dlatego nie lubie syjamow) na moja noge (kto nie wierzy, chetnie pokaze slady)…Nad ranem wrocilam do domu.

d) „Zatoichi” to byl swietny film!!! Tyle smiechu, a wydawalo sie, ze to bedzie powazne…To znaczy bylo zroznicowanie, ale juz koniec spoilerowania… Z zamiarem pojscia do domu zmierzalysmy do schodow jednak nasza uwage przykula uwaga strasznie przystojnych azjatow. Ten blondyn…ten rudzielec…jakby wyciagnieto ich z jakiegos koreanskiego boysbandu! Tacy stylish, tacy classy, tacy…
h-a-n-d-s-o-m-e.
Stalysmy troche niby sie na nich nie gapiac, a obgadujac automaty az w koncu dwoch z nich podeszlo w nasza strone (jeden brzydki, jeden niczym Danny z 1tym’a…) i spytalo czy sie przylaczymy. Popatrzylysmy po sobie i sie zasmialysmy, ale poszlysmy. Swietnie sie bawilysmy grajac z nimi w takie dziwne cos, nie wiem jak sie nazywa… W kazdym razie potem bylo juz tylko coraz lepiej i lepiej. Skapnelam sie, ze jest troche pozno (00:39), ze o tej porze nie zlapie autobusu do domu, a gdzies musialam przenocowac, bo nie bede spac przeciez na ulicy na lawce jak zul, nie? I… nocy nie spedzilam u siebie… Ale zapewniam, bylo bezpiecznie~ !
I CHOLERNIE ZABAWNIE!