ayaneko blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2005

Mood: Tired, Tired, Tired!
♪: Angels- Robbie Williams
AD: „Poddaj się prawu, które sam ustanowiłeś.” Pittakos z Mityleny

Ok, ten tydzień był cholernie leniwy. Przynajmniej dla mnie. No, ale broń Boże nie narzekam! Klasówka z biologii poszła mi raczej dobrze (znając życie będzie mi brakowało jednego punktu do 5, ale to przecież nie tragedia), co do chemii raczej wątpliwości nie mam, antologię oddałam i niemalże jestem z niej ‚dumna’, na mój telefon pan K.I. zareagował dosyć zdawkowo (może to przez szok? Co ja się będę rozkminiać), zakupy były szalenie udane (choć wciąż szukam jeszcze jednej pary spodni- tak, tak wiem, ach ta chciwość), stratę japońskiego ogromnie żałuję, do kina na Lemony Snicket’a nie poszłam (szlag!), a co do nieprzewidzianych zdarzeń- yeah, karta sieciowa mi „padła”-> czyt.: Windowsy mi się przegrzały i muszę je w końcu zreinstalować…
A co do aktualności, w tym tygodniu czeka mnie:
- klasówka z historii i matematyki
- wizyta u kolejnego lekarza
- ważny/nieważny krok

Ale sobota…Sobota…Sobota była świetna. Jak będę miała miejsce na serwerze, czas i chęci to umieszczę jakieś linki do zdjęć zainteresowanych tym, co się działo na studniówce…
Wyglądałam jak wyglądałam (czyt.: jak chciałam), partner od poloneza na początku się załamał, ale szybko wziął się w garść (i się nie pomylił! Brawa dla niego, naprawdę, cieszę się, że mu się to udało, ale nie twierdzę, że jest strasznym ofermą i wychodzi mu tylko raz na tysiąc prób), aparatu niestety zapomniałam, więc będę tylko żerować na odbitkach wszystkich innych fotografów (strzeżcie się!), no ale ogółem impreza była przednia. Chyba jeszcze na żadnej nie spędziłam tak długiego czasu tańcząc, bo nie miałam ochoty przestawać, choć trudno na początku było mi złapać ‚to’ uczucie, które zazwyczaj czuję, gdy się dobrze bawię.
Podobały mi się uśmiechy, spojrzenia (nieliczne)i podobałam się sobie, nawet jeśli wyglądałam trochę jak wampirzyca (nie pytajcie ;) ). Powiedzmy, że spełniłam swój obywatelski obowiązek~

W niedzielę o 12.00 przybyliśmy ‚tłumnie’ sprzatąć dekoracje itp. i nie było źle, uwinęliśmy się tak, że „zdążyłam na Batmana”. Wyżej wymienionego obejrzałam w bardzo miłym towarzystwie, po czym nastąpił typowy punkt planu niedzielnego czyli lenienie się (dziś przy telewizorze głównie, „Piraci z Karaibów” z lektorem to kiepski pomysł, aczkolwiek film jak już wiadomo świetny) z domieszką nauki (tutaj: historii).

Godzina jest taka, a nie inna, mam jeszcze trochę do zrobienia, ale choćbym miała zarwać noc, to się wyrobię!

I ktoś tu jest naughty-naughty i to wcale nie jestem ja~

PS: Widzicie to co ja? POLSKIE LITERY!!!

Mood: Reflexyjnie-o.
♪: Dlugosc Dzwieku Samotnosci; Nigdy Nie Znajdziesz Sobie Przyjaciol Jesli Nie Bedziesz Taki Jak Wszyscy- Myslovitz

W każdy dzień przed pracą amfa, po pracy browna
Chwalą mnie, jestem znany jak powszechna telewizja
Myślę, że sposób mam, patrzę w przyszłość wirtualnie
Lubię tych, tamtych też, zachowuję równowagę

No i co, spójrz na siebie, powiedz kim ty jesteś

Mówię coś, wierzą mi, mam przyjemny wyraz twarzy
Gdy coś chcę, biorę to, jestem dla nich bohaterem
Prosisz mnie, ja mam gest a ty dowód swej wdzięczności
Zawsze wiem, czego chcesz jak sprzedawca pięknych marzeń

No i co, spójrz na siebie, powiedz kim ty jesteś

A teraz cos, co wszyscy znaja…

I nawet kiedy będę sam
nie zmienię się
To nie mój świat
Przede mną droga, którą znam
Którą ja wybrałem sam

Wolna wola to piekna rzecz. Wykorzystuje ja..!

Tak zawsze genialny, idealny muszę być
I muszę chcieć super luz
I już setki bzdur
I już to nie ja

(…)

Wiesz lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak nienaturalnie, trochę przesadnie
Pobyć sam

Wejść na drzewo i patrzeć w niebo tak zwyczajnie tylko że
Tutaj też wiem kolejny raz
Nie mam szans być kim chcę

Nie lubie byc sama, a jednak towarzystwo mnie czasem czesto drazni. To chyba juz zalezy od tego towarzystwa. Tylko co zrobic, gdy to towarzystwo musisz widywac codziennie? I nie z wlasnej woli, a przymuszonej.
Chyba moja ‚nienawisc’ do ‚nieusamodzielniania sie’ za bardzo sie rozrosla…?

Noc a nocą gdy nie śpię
Wychodzę choć nie chcę
Spojrzeć na chemiczny świat
Pachnący szarością
z papieru miłością
Gdzie Ty i ja
I jeszcze ktoś, nie wiem kto
Chciałby tak przez kilka lat
Zbyt zachłannie i trochę przesadnie
Pobyć chwilę sam
Chyba go znam

Dla mnie noc jest za piekna by spac. Dlatego pisze juz trzecia notke w tak krotkim czasie. Podziwiam gwiazdy, ktore skrywaja sie za blokami.
„Beznadziejna romantyczka”, myslisz.
Mylisz sie. Tylko „romantyczka”.

Poniedzialek, poniedzialek…
Nie lubie go, zawsze nadchodzi za szybko w porownaniu z piatkiem czy chocby wtorkiem i czwartkiem…
Zamieniam sie w Garfielda, ha. Chcialabym. (bez brzucha)
Plany na ten tydzien sa piekne:
-technika do zaliczenia
-historia do zaliczenia
-klasowka z biologii
-klasowka z chemii *juz dzis!*
-sprawdzenie antologii
-oddanie antologii
-urodziny K.I.
-zakupy
-prezent (2: dlugo-oczekiwany i ksiazka po japonsku~!)
-zamierzenie obejrzenia Lemony Snicket: Seria Niefortunnych Zdarzen
-tysiace nieprzewidzianych sytuacji z ktorymi bede musiala sobie poradzic, czyt. stawic czola z usmiechem na twarzy.

Bulka z maslem~!

Mood: „Phi.”
♪: Love Revolution 21- Morning Musume
AD: „Jedynym grzechem jest głupota.
Oscar Wilde

Zmije…
Nie, szkoda strzepic jezyka.
Ha…
Ha…
Ha…

Nigdy tego nie rozumialam.
I nigdy nie zrozumiem.
Co jest takiego smiesznego?
Co jest takiego satysfakcjonujacego?
Co jest takiego fajnego?
Co jest takiego swietnego, ze…

Warto skrzywdzic drugiego czlowieka?

Ja uwazam to za zalosne…
Nie dosc, ze to zalosne, to jeszcze prymitywne.
I rani. Nie gleboko, dajcie spokoj, ale zawsze. Zaufanie poszlo~…

I ja nie jestem z tych, co czuja chec zemsty. Ja nie bede teraz szukala pomyslu jak sie odegrac, ani nie zamierzam strzelic focha niczym ksiezniczka. Bo by mnie zezloscic, potrzeba naprawde ogromnej inteligencji, nie mowiac juz o pomysle.

Ja jestem z tych, ktorzy szukaja zrozumienia.
Jak widac, nie ma co go szukac w tym towarzystwie.

(jakby to bylo cos nowego…)

Wybaczcie, o wielce urazeni!
I przede wszystkim, nie jest to az takie glosne szczekanie jak Wam sie wydaje.

I ufam paru osobom. Ze szkoly prawie nikt sie w nich nie znajduje.
Sorry, ale Wam nawet nie zalezy.

Mood: Unclear-minded.
♪: Kremlin Dusk- Utada Hikaru
AD: „Człowiek poważny nie jest pomysłowy. Człowiek pomysłowy nigdy nie jest poważny.”
P. Valery

Piatek.
Piatek zawsze szokowal.
W piatek wszystko moze sie zdarzyc.
Tak, wszystko.
Ok, pominmy dosyc ohydny fakt, iz mam powodzenie u nietych co trzeba i przejdzmy do milych rzeczy.
Bylam w operze na „Potepieniu Fausta”.
I pomijajac fakt, ze francuz, spiewajacy Fausta:
-twarz mial jak Dero
-fryzure jak Danzel
-gracje jak Elvis
-glos niczym Frank Sinatra (tzn. operowa wersja oczywiscie),
pomijajac tez fakt, ze scenografia byla oszalamiajaco doskonala, nie mowiac juz o kostiumach to tak w ogole, chcialabym jeszcze raz podziekowac Tenko za zaproszenie.

Sobota.
Sobota to leniwy i spokojny dzien. Ani do lekcji sie nie zajrzy, ani nic sie dobrego nie zrobi. Spotkanie z rodzina i kto by pomyslal, ze losos z truskawkami nie jest zly.

Niedziela.
O! To dzis. Oho, troche do zrobienia. A wiec… Zegnam sie.

I dla mnie weekend trwa 3 dni. Dokladnie trzy.

Mood: Clumsy-head.
♪: Gotta Knock A Little Harder- Cowboy Bebop Ost (Tank! The Best!)


(…)
Pustka, samotna parodia
I moje zycie, kolejna dymiaca bron
Znak- oto moja apatia

Zawsze bylam ostrozna z uczuciami
W tym nikt szansy nie mial
By wgryzc sie we mnie

Daj mi powiedziec, ze paru probowalo
Ale ja zatrzaskiwalam mocno drzwi
Tak, by nie mogli wejsc

Trzymalam sie jakos, zamknieta na klodke
I nigdy nie wyrzucilam z siebie lzy
Kolejny znak mojej formy

Strach przed miloscia czy gorzka proznosc,
co mnie popychalo
Glowne powody w tej spowiedzi

(…)

Im dluzej zwlekalam
Tym wiecej pelzalam
Tym wiecej pelzalam
Im mocniej upadalam
Pelzalam w strone ognia

Im wiecej widzialam
Tym dalej spadalam
Tym dalej spadalam
Tym nizej pelzalam
Wciaz wpadalam w strone ognia

Nagle to objawilo mi sie
Powod by uciekac i chowac sie
Totalnie zawladnal moim bytem

(…)

Stanelam przed drzwiami i caly moj wstyd
Rozrywal kazde ogniwo lancucha
Dopoki wszystkie byly pekniete

Ale niewazne jak staralam sie
Druga strona byla zamknieta
Tak, zeby drzwi nie otworzyly sie

Postawilam wszystko co mialam
I zaczelam pukac
Po kogos krzyczec
By zamek otworzyc
Po prostu musze przejsc przez drzwi

I im wiecej pukalam
Tym bardziej sie zgrzalam
Tym bardziej sie zgrzalam
Im mocniej pukalam
Po prostu musze przejsc przez drzwi

Musze pukac troche mocniej
Musze pukac troche mocniej
Musze pukac troche mocniej

Przebic sie przez drzwi

Pieknie, prosze panstwa, polonez pieknie wychodzi, a i inne kroki wykonane. No!
Najwazniejsze w tym momencie nie bylo nawet to, by skonczylo sie sukcesem, lecz to, ze ogniwa lancucha wstydu juz nie istnieja. Zaklopotania juz nie odczuwam. Nie to, zebym jakos zawsze byla specjalnie niesmiala, ale i tak, zauwazylam postep. No!
I w ogole, to sie moge tylko pochwalic, ze juz od 3 dni zazarcie i aktywnie bronie swojego zdania. No!
I wreszcie skonczylam cos, co normalnie potrafilo mnie bardzo wkurzyc. No!
Czuje sie jak Supermen! No!

No! Znow mnie napadla glupawka. Ide odrobic lekcje.

STRIKE!

PS: Nie wiem jak Wy, ale uwielbiam te piosenki. Bo tak.

Mood: STILL~ „Aaa~h so busy so busy.”
♪: No Reply- Cowboy Bebop Ost (Tank! The Best!)

Jak idealne zakonczenie
To nie bedzie za dlugie
Zanim wszystko, co zniszczylem, zobaczylo, ze mnie nie ma
Czasem, modle sie, ze wybaczysz mi
Teraz wiesz, jaki ze mnie typ
Wybaczysz mi?

Ja spadam
Jak w klepsydrze piasek
Jak kiepski rym
Glowa zupelnie gdzie indziej

Gdybym tylko mogl zawolac deszcz by zmyl bol, ktory czujesz
Chcialbym
Dalas mi siebie i pokazalas jaka prawda moze byc
Za to, dziekuje Ci
To bylo zycie me
Nigdy nie bylo sensowne az do teraz

Z kazdym klamstwem, ktorym zylem
Czesc mnie znikala
Tworzac ten cien, ktorym sie stalem
I czuje sie tak pusto
Juz nie znam siebie
Ale wciaz znam Ciebie

Wolam
Ale odpowiedzi brak
Jak fantoma krzyk
W uszach gdzies daleko

Zamykam oczy i patrze jak zycie me przelatuje
Jedyna rzecza jaka widze jestes Ty
Za kazdym razem wstawialas sie za mna i bylas po stronie mej
Dziekuje
Tu lezy zycie me
Dawno nie czulem go tak naprawde

Zawsze bedziesz znaczyc wiele dla mnie
Ale odpowiedzi brak
Ale odpowiedzi brak

Nigdy nie dowiesz sie jak wiele znaczylas dla mnie

Ty w zyciu mym
To znaczy dla mnie wiecej niz wtedy mialo

Dzis bez konkretnego tematu notki, ani sensu, po prostu- piosenka swietna.
Poprawilam sie z polskiego dzis.
Dzis bylo calkiem zabawnie, Kaj-ka doskonale z niemal dzika zadza checia sluchala Amerykanina…
Krawat mial niezly, popieram Kaki, ale czemu wciaz gadal o seksie bez zabezpieczenia? No moze nie tak wciaz, ale prawie.
I mam swietne plany na najblizsza przyszlosc…Zakupy, Faust, ENEMEF, Zakupy, Niespodzianka, Prezent, Prezent, Prezent, No_Reply, Zakupy i Studniowka.

Jest
normalnie
super.

A oprocz krawatu, to podobaly mi sie jego oczy. I glos.

A jutro robie krok!!!

Mood: Still „Aaa~h so busy so busy.”
♪: Sometimes You Can’t Make It On- U2
AD: „Ten, kto potrafi poskromić swoje serce, potrafi podbić cały świat.” P.Coelho

Bezsennych nocy mam za soba dwie.
Sprawdzianow do zaliczenia tez dwa.
Poprawek do zrobienia; po raz kolejny dwie.
Odwaznych pierwszych krokow- nie zgadniecie- dwa.
Celow na ten tydzien, takze dwa.
Mysli: dwie. (Trzezwo[ale nie w sensie alkoholu...] i wesolo)

A watpliwosci- milion.

Whoooa~

Mood: Aaa~h so busy so busy.
♪: Enigma- Amanda Lear
AD: *brak*

Nie ma czasu, nie ma czasu, za niecale 3 godziny bedzie u mnie duzo ludu, bo dokladnie o 18:30 skoncze moj 15-sty rok zycia i zaczne zyc jako 16-latka.
Juz widze komentarz Zgadnij Kto:
„To ty stara dupa juz jestes”
:)

Od tamtej soboty wszystkie wygladaja szalenczo szalenie.

Hurra…

*poszla sie przebrac*

Mood: Craa~aazy.
♪: Boulevard of Broken Dreams- Green Day
AD: „Serce ma swoje racje, których rozum nie zna.” Bias z Prieny

Czas na cos interaktywnego. Przed wami 4 wersji mojej soboty, jesli macie ochote- wybierzcie a),b),c) lub d)i dajcie mi znac w komentarzach, co wybraliscie, bo zzera mnie ciekawosc, co wybierzecie.

a) Wybralam sie do Galerii Mokotow do Cinema City na Zatoichiego z Neko Neko i uwazam ze film byl swietny. Wrocilam do domu i zdazylam obejrzec „American Beauty” ze strata marnych 20 minut filmu, po czym nie spalam do rana, bo po obejrzeniu „Wieziennego Rock’a” z Elvisem w roli glownej odechcialo mi sie spac. W koncu zasnelam…

b) Wybralam sie do Galerii Mokotow z Neko Neko na japonski film „Zatoichi”. Film po prostu…przezabawny(?) Potem mialysmy tylko na chwile zobaczyc, czy maja w salonie gier tam automat do gry w Dance Dance Revolution…Nie mieli, ale za to bylo Para Para Dancing i cos jeszcze, czego nazwy juz nie pamietam i jeszcze takie cos z krazkiem, czego tez nazwy nie pamietam, usmialysmy sie i splukalysmy sie z calej kasy, jaka mialysmy przy sobie. Zasiedzialysmy sie, uciekly nam wszystkie autobusy, wiec kazda z nas wrocila do domu na piechote…. Cholernie sie balam Ursynowa noca! Za malo latarni, za malo…

c)Zobaczylam „Zatoichiego” z Neko Neko w Galerii Mokotow, a potem zobaczylysmy oszalajamiajac grupe strasznie przystojnych (no, w wiekszosci) azjatow, na oko licealistow. Jeden mial swietne wlosy, pofarbowane na blond (ale nie tak paskudnie, jak to sobie wlasnie wyobrazacie…) i stalysmy chyba z 20 minut, zastanawiajac sie czy do nich podejsc czy nie… Nie podeszlysmy, zalowalysmy tego, ale szybko zapomnialysmy, bo gralysmy w reszte gier, w dwojke lub samemu. Uciekly autobusy, wiec zmuszona bylam zanocowac u niej, co skonczylo sie atakiem jej kota (strasznie milego, ale jednak…dlatego nie lubie syjamow) na moja noge (kto nie wierzy, chetnie pokaze slady)…Nad ranem wrocilam do domu.

d) „Zatoichi” to byl swietny film!!! Tyle smiechu, a wydawalo sie, ze to bedzie powazne…To znaczy bylo zroznicowanie, ale juz koniec spoilerowania… Z zamiarem pojscia do domu zmierzalysmy do schodow jednak nasza uwage przykula uwaga strasznie przystojnych azjatow. Ten blondyn…ten rudzielec…jakby wyciagnieto ich z jakiegos koreanskiego boysbandu! Tacy stylish, tacy classy, tacy…
h-a-n-d-s-o-m-e.
Stalysmy troche niby sie na nich nie gapiac, a obgadujac automaty az w koncu dwoch z nich podeszlo w nasza strone (jeden brzydki, jeden niczym Danny z 1tym’a…) i spytalo czy sie przylaczymy. Popatrzylysmy po sobie i sie zasmialysmy, ale poszlysmy. Swietnie sie bawilysmy grajac z nimi w takie dziwne cos, nie wiem jak sie nazywa… W kazdym razie potem bylo juz tylko coraz lepiej i lepiej. Skapnelam sie, ze jest troche pozno (00:39), ze o tej porze nie zlapie autobusu do domu, a gdzies musialam przenocowac, bo nie bede spac przeciez na ulicy na lawce jak zul, nie? I… nocy nie spedzilam u siebie… Ale zapewniam, bylo bezpiecznie~ !
I CHOLERNIE ZABAWNIE!

Mood: *BLANK*
♪: Blue- Mai Yamane, Yoko Kanno (Cowboy Bebop: Tank! The! Best! OST)
AD:„Nierozsądnie jest kierować się zawsze tylko rozsądkiem.” K. Bunsch

Mogę dać Ci to co mam
Jeśli ty mi dasz swój czas
Możesz wiedzieć, że
Jestem Tu

Choć nie wiem o Tobie nic
Wiem, że chciałabym z Tobą być
Możesz wiedzieć, że
Jestem Tu

Bo tak.


  • RSS