ayaneko blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

…praktycznie nic, ciekawego.

A tak właściwie kilka wiadomości, jak już tu jestem:
1) Bądźcie pewni, absolutnie pewni, że będziecie tu 1-ego kwietnia. Od godziny załóżmy 8:00 do załóżmy 23:59. Nie pożałujecie.
2) Przyszedł kolejny mail od K******. No i co ja mam zrobić?! Czekać na ten !@&*)!^$!()* czerwiec!
3) 1-y kwietnia. Pamiętajcie. Pretty please, remember. :-)
4) Wciąż nie mogę przerwać zachwytu nad zawartością paczki z Japonii. I on nie chce zwrotu kasy! Ajajaj…
5) Myśleliście kiedyś o sprawieniu sobie Auto-mail’a?
6) Ja tu z Hell’em, łazimy po całej szkole, szukamy technika-informatyka by zapisać się na egzamin na kartę motorowerową i co?! I Gucio! (gdzie?!) Cholera, czy nauczyciele zawsze wtedy, gdy się ich potrzebuje, muszą się chować?
7) Odjęto mi 3 pkt z punktacji na sprawdzianie z anglika za to, że chciałam być koleżeńska i podpowiedzieć koledze, który mnie o to poprosił. Kuso.
8) Mam ochotę się do kogoś przytulić. Tee hee. Beware.
9) Dziś ciekawie bardzo rozmawiałam z kolegą M. Doprawdy, nie wiedziałam, że chłopak może być aż taki stały w uczuciach.
10) Kolejny surprajz! Nie ma to jak dawka romantyzmu od niespodziewajki.
11) Dlaczego musi wciąż być taki miły? Dlaczego jest taki hojny? Dlaczego wciąż to powtarza? Dlaczego tak mi ufa? Dlaczego przestaję go rozumieć? Dlaczego? Doushite, doushite, doushite!?
12)

~Homunculus~

13) Już nigdy, przenigdy więcej nie spróbuję oceniać czegokolwiek/kogokolwiek na podstawie tylko oczu…choć czasem przydaje się taki szok…

Dobranoc państwu. Do zobaczenia 1-ego kwietnia bieżącego roku…

Ayaneko

Aforyzm Dnia:
„Błąd oka nadaje kierunek myśli.”
Geniusz, pieprzony geniusz- William Shakespeare

No i znowu czas sobie poleciał…ale czy to takie ważne?

W szkole właściwie to co zawsze:
-mordercza nauka-

Hee hee.

Ekhym.
1) Dlaczego ludzie zmieniają swoją opinię tylko po to by być wrednymi?
-No i po co zmieniasz te laye tak często?
-*sarkazm* bo mi się nudzi w domu.
Jakiś czas później…
-Może zmieniłabyś w końcu tego lay’a?!

Oj, ludzie, ludzie…Zmiana lay’a następuje wtedy, gdy to AUTOR tejże strony uzna, że czas go zmienić. I nic Ci do tego, kiedy, o której, w jaki sposób to robię/zrobię. Przyjęłam luźnawy ‚termin’ oznaczający czas miesiąca, a marzec się chyba jeszcze nie skończył, prawda?
Złośliwcy…

2) Wiosna się zbliżyła, po czym uznała, że już ma nas dość i zaczęła na nas lać. Dosłownie. Cóż, może kiedyś jej się odechce…

3) Dziś, będąc tylko na 2 lekcjach w szkole, załatwiwszy co trzeba na mieście, powróciłam do domu, gdzie, jakieś 15 minut później, zadzwonił dzwonek do drzi.
-Tak, słucham? *dosyć martwy głos, nie wysypiam sie ostatnio…*
-Poczta!

Nie potrzeba mi było niczego więcej, co by mnie na tyle ożywiło i tak mocno kopnęło w tyłek bym znów zaczęła się ruszać i mimo paskudnych worów pod oczami uśmiechać się ponownie.
~Nyaa…Przyszedł, świeżutki, niedawno wydany i w ogóle przepiękny, prosto z Japonii (w ciągu tygodnia bodajże) artbook FMA…Yay! Już go zdążyłam przejrzeć i oczywiście, po licznych zastanowieniach, po spędzeniu 20 minut na wpatrywanie się na każdą stronę, przejrzałam cały i cóż widzę? Dostałam jeszcze Fanbook (TV) numero uno (1) i jakiś taki szkic, czy co, w każdym razie też z FMA, a dokładniej z kochaną komendą wojska (cyrku, tak praktyczniej…)
Taaa…No i oczywiście był krótki liścik na bardzo ładnej papeterii, wszystko owinięte było majestatycznie w słodki, japoński papier w króliczki i dzieci na rowerkach z wielką nalepką oznajmiająca wszem i wobec „GIFT”, no i zdjęcie.
Taa…
Huh.
Hmm…
:)

4) Ściąga się 24 EP FMA. Szybciej, szybciej, hayaku onegai shimaaaasu! はーやーくー! Ostatnio tyle się tam działo że aż głowa mała O_o”

Przerwa!

~Homunculus~

Koniec przerwy!

5) W piątek mam klasówkę lub mam pójść na konkurs do którego się nie uczyłam jak na razie. Kuso~~!

6) Jutro czwartek. Szkoła, niecała bo idziemy do teatru Nowego na kolejne anglojęzyczne przedstawienie. Japoński, tu- brechty niesamowite. Dom. Komputer. Spatki.
Chciałabym by grafik jutrzejszy tak wyglądał. Naprawdę.

7)Zaczęłam oglądać Spiral: Lines of Reasoning, taki niby kryminał z jakimiś przeklętymi (really!) dzieciakami. Blade Children czy co…Całkiem ciekawe…

8) A co do layoutu, bo niektórzy już naprawdę nie mają na co narzekać: wszystko w swoim czasie, wszystko.
Wszystko.


Wszystko.

Tylko ten FMA mógłby lecieć szybciej…

Ayaneko

Aforyzm Dnia:
„どうして どうして すきなんだろう。。。
こんなに なみだ あふれてる。。。”
Zespół-Changin’ My Life, z piosenki- Myself

To tak propo tego, że dziś troszkę padało. No a przede wszystkim było słonecznie. I moja mama pobawiła się w ogrodnika…

Wracając do poważnych spraw…
-olałam sobie konkurs z matmy, więc pospałam i spóźniłam się na polski, na którym nasza kochana polonistka ZAPOMNIAŁA wpisać mi spóźnienia! Lucky~~
-na angielskim niezapowiedziana „kartkówka”
-na 2 WFach: na jednym internet, na drugim zaliczenia z siatki…3 i 3+ rulezuje po prostu…!
-Plastyka? Nic ciekawego…

Byłam z siostrą (inną, mam 3, jak już się pytacie) i obejrzałyśmy sobie w Zachęcie kilka wystaw (dziś był wstęp wolny). Nawet ciekawe…głównie optycznie.

A co najważniejsze…
K****** kupił! Kupił, kupił, kupił!!!
Kocham go za to! *dla złośliwych: nie, nie jestem materialistką…*
Już za około 10 dni w moje łapki wpadnie świeżutki, prosto z Tokio…artbook z FMA! Yaaay!
artbook.jpeg
Zacznijcie się rozpływać :)

Aha, jest po godzinie 00 a mnie się nie chce spać…ściąga mi się FMA 23, trochę mang, no i w ogóle jestem genki, genki~~!
I chyba nie pójdę jutro na 2 pierwsze lekcje: historie…taa, postanowione.

Dziś niesamowicie żywo:
Ayaneko

Aforyzm Dnia:
„A wskazówka zegara sterczy nieprzyzwoicie pozioniowo”
Kaba, smsy popołudniowe na temat Romea i Julii

So no one told you life was gonna be this way
Your job’s a joke, you’re broke, your love life’s D.O.A.
It’s like you’re always stuck in second gear
When it hasn’t been your day, your week, your month, or even your year, but
I’ll be there for you
(When the rain starts to pour)
I’ll be there for you
(Like I’ve been there before)
I’ll be there for you
(‚Cause you’re there for me too)
You’re still in bed at ten and work began at eight
You’ve burned your breakfast so far, things are going great
Your mother warned you there’d be days like these
But she didn’t tell when the world has brought you down to your knees and
I’ll be there for you
(When the rain starts to pour)
I’ll be there for you
(Like I’ve been there before)
I’ll be there for you
(‚Cause you’re there for me too)
No one could ever know me, no one could ever see me
Seems you’re the only one who knows what it’s like to be me
Someone to face the day with, make it through all the rest with
Someone I’ll always laugh with
Even at my worst, I’m best with you
Yeah!
It’s like you’re always stuck in second gear
When it hasn’t been your day, your week, your month, or even your year, but
I’ll be there for you
(When the rain starts to pour)
I’ll be there for you
(Like I’ve been there before)
I’ll be there for you
(‚Cause you’re there for me too)

Ayaneko

Udało się! Zaledwie dwa dni i….

*bębny i znana już nam fałszywa trąbka*

Ale zacznijmy od początku…
Od poniedziałku, jestem w trybie dajetto, stanie ryżowym. Tylko ryż, ryż i ryż. No i jeszcze ryż. Pierwszy dzień nawet nieźle, zwłaszcza, że siedziałam w domu (patrzcie notka niżej po więcej szczegółów owego dnia) mając pod ręką masę batoników, pizz, i innych dziwnych, kuszących dziwactw…
A dziś? No proszę, nadal się trzymam.

-Co miałaś na śniadanie?
-Ryż.
-A jak wrócisz do domu to co zjesz?
-Ryż.
-No zajebiście, tylko ryż, ryż, ryż…

Ale ludzie! Ludzie!
„Będziesz miała efekt jojo”
„A to po tym nie będzie jojo?”
„Uważaj na efekt jojo”
„Daruj sobie, bo i tak później przytyjesz przez efekt jojo…”
LUDZIE!!!
Po pierwsze: Gdybym zakładała to, że schudnę na tydzień, a przytyję na kolejne dwa to chyba bym się tak nie poświęcała!?
Po drugie: Na tej diecie, wierzcie albo i nie, nie ma efektu jojo! Odwalcie się wszyscy od niego ;P
Po trzecie: Mam wiarygodnego świadka w tej sprawie, że efektu jojo nie ma! Pozatym, po tych 10 dniach nie możecie zamienić się w maszynkę do pochłaniania wszystkiego co napotkacie do jedzenia na swej drodze. Trzeba wyrzec się więcej niż 1 batona dziennie(do godziny 15), troszeczkę się ruszać (walić naukę, po powietrze biegać już!), nie jadać za często sytych posiłków, nie obżerać się codziennie w eMSiDonaldzie/Pizzy Hut/KFC/da capo i ogółem mniej więcej pilnować lub zaplanować to co się zjadło…Pracy trochę jest, ale tłoki od czasu do czasu muszą się ruszyć…
Po czwarte: Za pół godzinki minie 2 doba żarcia ryżu i…
Tak jak mam to w zwyczaju OSTATNIO (przez pewną złośliwą osobę…) staję na wadze co wieczór. I co? W niedzielę waga wynosiła XX (bardzo niedobra waga) a dziś wynosiła już o 2-3 kg mniej!!! Liczę 2 albo 3 bo kto wie, co mojej wadze mogło do głowy strzelić…?

Możliwe, że to wynik nie samej diety, a także ostrego WFu, w którym dziś uczestniczyłam. Czemu pani daje nam taki wycisk? Dla naszego dobra, lenie!!!
A co nazywam wyciskiem?
-50 przysiadów
-100 brzuszków
-50 pajacyków
-20 długości korytarza
Bułeeeczka z maseeeełkiem, prawda? (tak dla złośliwców)

Chciałabym podziękować jednej, jedynej osobie, która wierzy w to, że mi się uda i że schudnę i że zaraz potem nie przytyję:

Mojej siostrze.

No i teraz parę sympatycznych komentarzy na temat komentarzy…
„Ryż! Ryż!, Neko, pogięło cię ostatecznie (bez obrazy). Ryż! Chcesz mieć skośne oczy (nie żebym miała coś do Japończyków)…”

Mew, bez przesady, od ryżu się takie oczy nie robią! Pozatym i tak mam już kocie, to co mi szkodzi? ;P A to że akurat ryż jest skłądnikiem tego trybu dajetto to już nie mój był pomysł!!!

„A jak już będziesz je miała, to zakładamy j-rockowy band i jedziemy na podbój Europy, apotem świata!(Dobra, dobra, zagalopowałam się, wiem)”

Co tam świat, cała galaktyka będzie nasza! Złapiemy Silver Surfera i…ekhym, czy ja coś mówiłam?

„I rzeczywiście, nie bierz Japończyka do Sheratona. Starówka, albo Łazienki i caffe ‚True Madame’, jeśli będziesz miała pieniężne wspomaganie.”

Wiesz, ten Sheraton to ja nie wiem czemu w głowie mojego ojca zaświtał…może ma jakiś kompleks, bo chciał tam pójść od zawsze a jakoś nie mógł? Ba…
BTW: Ja to plany już mam, mam… >:}

„No, ale sama widzisz..dziewczyny same sie rzucaja zeby razem z Toba ten ryż jeść…ja sie jutro dołączę, nie martw się!!”

To poproszę mamę, droga Niokkunio, żeby dołożyła mi pełny kubełek :P

„powiedz, że każdy japończyk to morderca i zboczeniec hodujący koty w butelkach to wtedy moze ci pozwolą :)

Naciu. Twoja mądrość po raz kolejny zabiła mój mały, wysuszony mózg!

No i tyle na dziś…
Aha:
- Dostałam głupawki na godzinie wychowawczej, gdy nasz pan i władca objaśniał innym wyniki testu kompetencji z matematyki, a że ja go nie pisałam, to się zbytnio nie interesowałam, co zaobfitowało później interesującym zdarzeniem i salwą śmiechu…
-K****** odpisał cholernie szybko! Pewnie dlatego, że dostał paczuszkę…*po przeczytaniu* A jakże, dostał! I nawet jest bardzo zadowolony z przewodnika, płyty i…sałatkowego mydełka XD
-K****** kupi mi maskotkę Ed’a! Albo ARTBOOK’a! YAAAAAAAAAAAAAAAAAY!
-Jest prawie dwunasta, a ja powinnam się uczyć do WOS-u i matmy, ale co tam! Wolę pisać notkę! Pozatym, na WOS mam ściągę, a na matmę to ja nie wiem co mam jeszcze powtórzyć…No i powinnam się jeszcze uczyć do techniki, ale jako niegrzeczna, niedobra dziewczynka postanawiam nie uczestniczyć w lekcji…

*oglądając ‚Mamy Cię’*
-Mamo?
-Hm?
-Słuchaj, jutro mam sprawdzian z matmy i kartkówkę z WOS-u z Parlamentu Europejskiego! No i jeszcze technika…
-Technika jest ostatnia?
-Tak, a więc…
-*przerywa* To może daruj sobie tą technikę, co?
-*chwila ciszy*….Ok!

O raju, tak długo to ja się chyba po raz pierwszy rozpisałam….
I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wywód na różne tematy z życia wtorkowego…

Ayaneko

Aforyzm Dnia:
K”Faceci wolą optymistki…no co się tak gapisz!”
Ja:”Wiesz, chyba po raz pierwszy powiedziałeś coś…”
M:”Z sosem malinowym[naleśniki]!”
Ja, Kaba, M., rozmowy popołudniowe

Drodzy blogowidzowie, drodzy internauci, drogie znajome mi osoby…
Z ogromną przyjemnością chciałabym podziękować za Wasze komentarze. Przynajmniej wiem, że ktoś mnie słucha!
A wierzcie mi…taka wiedza to tylko mały krok do szczęścia. :-)
Szanowny Panie Dymitrze/Shikamaru/Rock Tumbler’ze/da capo…Występuje na gg coraz częściej i także chętnie tam przeniosę twoje chęci do komentowania moich poczynań. Rozumiesz, jak za dużo miejsca zajmiesz, to inni nie będą go mieli…
Prawo konserwacji!
W tak przypadkowym zdarzeniu!
Nie no, chyba za dużo tej alchemii wokół mnie… :-)

Propo tematu dzisiejszej notki…każdy wie, kto i kiedy i z jakiego powodu krzyknął „Eureka!” . No i teraz, używa się tego słowa by pokazać, że się coś odkryło.
No i ja używam, albowiem tryb ‚dajetto’ osiągnięty! Jest to tryb ryżowy!
A to wszystko dzięki siostrzyczce…
Do rzeczy, do rzeczy…
Jest parę zasad/wymagań trybu ‚dajetto’ wersji ryżowej. Oto i one…:
-sam ryż
-bez ograniczeń ilościowych ryż
-dużo pić (najlepiej wodę i herbaty bez cukru, omijać soki, bo są słodzone…)
-jakikolwiek ryż, byle sam, bez dodatków
-unikać nabiału i rzeczy nabiałowych
-łykać jakieś Centrum czy inne Vigor…
-sam ryż
-tylko ryż
-ryż!

I tak oto przedstawia się plan Hausnera, tfu!, mój plan na najbliższe 10 dni.
Już pojawiły się wątpliwości z najbliższego otoczenia typu:
„Nie wytrzymasz”
„Zwariowałaś”
„A czy to na pewno zdrowe?”
„Boże…”
„Dobra, dobra, jasne, jasne…”
„Chcesz batonika? No chcesz chcesz…”

Nie ma to jak wsparcie, prawda?

Dzisiejsza notka bez głównego sensu…ale czy to źle? Może jest to spowodowane moim niskim ciśnieniem. (Niektórzy w tym momencie powinni powiedzieć pod nosem „jasne jasne”)

Aha, jeszcze jedno!

~Homunculus~

I jeszcze coś!
Człowieku, jak ja mam się czuć jeśli piszesz mi coś takiego…coś takiego….coś takiego jak…
„But don’t worry, I’ll be waitin’ for it, even forever”

XD

Ayaneko

Aforyzm/Dialog Dnia:
„Zaraz, zaraz. Jeśli spotkanie z nim, kimś takim jak on to tylko z mamą.”
„What?”
„Mówię poważnie. Umów się z nim na lody w Sheratonie z mamą i tyle się będziecie widzieć.”
Me+Daddy=sweeet, isn’t it?

Nowa tapeta! Nowa tapeta! Wooo hooo!

Propo dawnej śmierci jeszcze…Wiecie, że powinnam umrzeć w środę, 4 czerwca, 2087 roku? To ciekawe, bo…ja już nie żyję! *szatański śmiech* No co? Przecież mówiłam już o tym…539 lat odkąd umarłam, całe 539…
I całkiem nieźle się trzymam. :-)

Ostatnio doszłam do wniosku, że mimo całej mojej zgryźliwości i złośliwości jestem…dosyć wrażliwa. Potrafię poryczeć się z powodu jakiejś śmierci w książce/komiksie/kreskówce/filmie. No nie, beznadzieja prawda? Ale muszę Wam powiedzieć, że ja tam raczej jestem co do tego obojętna. Płacz to ludzka rzecz.
Chociaż ja się cieszę, że nie muszę płakać z powodu jakichś okropnych przygód, tylko z czegoś tak błahego jak ot, tak, śmierć głównego/drugoplanowego/epizodycznego bohatera… Po prostu czasem aż przesadzą z tymi wszystkimi akcesoriami, muzyczkami, latającymi płatkami sakury i w ogóle…Przecież jak by to policzyć to przy takich „idiotyzmach” popłakałam się już z ….25 razy?
Raju, nawet umiem to około policzyć.

~Homunculus~

Oglądacie skoki narciarskie? No jasne, że oglądacie…
A kto wie kto to jest Romoeren? No?
Cholera, co Was tak mało?!
Może to znowu tylko ja mam obsesję…?

Chwila ciszy dla tragedii w Madrycie. Naprawdę…

Zaczęłam rozmyślać nad tym, że jeśli w ogóle terroryści będą wiedzieli gdzie jest to zadupie zwane Warszawą i postanowią zrobić zamach w metrze to czy akurat będę zmierzała tym metrem do szkoły…? Czy może uniknę takiego wypadku wychodząc 2 minuty wcześniej niż zwykle, lub, wręcz przeciwnie, z tego powodu wpakować się w metro-pułapkę? To ciekawe, bo śmiercią samą się nie przejmuje, nawet ciekawa jestem bólu. Nie, nie jestem masochistką!!!
Gorzej z tym co jest po śmierci, a raczej z tym co prawdopodobnie jest po śmierci…

I to chyba już na tyle…na dziś.

Ayaneko

Aforyzm Dnia(2):
„Kobieta zmienną jest.”
A skąd mam wiedzieć…? Popularne..

Tak. Powoli. Powolutku.
Rewind.
No i mamy…załóżmy, no, 9 marca. :-)
Pierwszy dzień rekolekcji: wpada Key i Just. Jestem ‚chora’. Nic wielkiego oprócz kontuzji kciuków i bolących szczęk od głośnego śmiania się. Nie ma to jak konsola…(i wkurzanie chorego brata)

Drugi dzień rekolekcji: Jestem ‚chora’. A po dłuższej argumentacji z moją rodzicielką i tak wyszłam na około…6 godzin? Taa…Ale nie na dwór, taka głupia to ja nie jestem.
Chyba.
Do tematu…Kino, śmiech, ciuchy…Praktycznie normalka.

Trzeci dzień rekolekcji: Byczenie się. Byczenie się. Wykonanie telefonu. Byczenie się.

No i…

Cholera, czas uciekł! Łapać, łapać drania!

*szept*

~Homunculus~

*/szept*

W każdym razie, po raz kolejny wskakuję na tryb „dajetto”. Czy tymrazem mi się uda i czy mi to w ogóle potrzebne?
We will see, won’t we?

No i ja, jak ta papuga…Nie jestem martwa, skądże, ja tylko odpoczywam. W różny ciekawy sposób, niekoniecznie bezczynny.
To kto się dołącza do jutrzejszego kina? :-)

Kto zajarzył temat- big up yourself! Respect!

Ayaneko

Aforyzm Dnia:
„To co zjesz, tym się później stajesz”
Przysłowie Dietetyków ;)

PS: Nigdy więcej wypadów na pocztę, gdy za mną stoją jakieś 3 drechy w męskim wykonaniu…na dodatek z komórką z wbudowanym aparatem…

Póki nie zapomnę!
8 marca- Dzień Kobiet!
Zdrówka, szczęścia, pomyślności, pięknych kwiatów, spełnionej miłości drogie panie i dziewczynki!

BTW: Kaba, dziękuję za różę awangardę…jest przepiękna :-)

Sprawa nr 011589007
~pieczę(ń) sprawuje:
Colonel (KFC) Roy Mustang

Ekhum.
Z dumą reprezentujemy państwu te oto niebywałe! niespotykane! niesamowite! I inne nie-cośtamowe statystyki! *fałszywa trąbka* Tururttuuuupffrrrt…..

Pozostało:

-marne 30 dni do Wielkiego Czwartku, czyli przerwy Wielkanocnej!
-jeszcze marniejsze 85 dni do dnia Dziecka!
-już w ogóle marniuteńkie 99 dni do przyjazdu *SPECIAL GUEST’A*!!!
-111 dni do końca szkoły, żegnaj Sławciuuuu!
-no i tak praktycznie to 74 dni robocze tylko do końca patrzenia na Sławcię…kekekekeke….

Koniec raportu

A teraz powrót do normalności…

Łudziliście się? :)

W sobotę odbyła się imprezka u szanownego Hell’a i Darow’a! Ale się wyszalałam…wykrzyczałam…no i teraz mam za swoje, chore gardło i wodospad Niagara z nosa XP
Wracając do imprezki…

-hołd dla porucznika Tarasa!-

No właśnie. Taras, kumpel Pycia-Pycia zdrowo namieszał na owej imprezce. Naczelny błazen, możnaby powiedzieć! Czego on nie wyprawiał…
Wszyscy oczywiście wstawieni w trzy …tyłki, właśnie, dobrze się bawili, a ja, grzecznie to wszystko obserwowałam i myślałam, że polegnę jak na wojnie żołnierz, tyle że ja ze śmiechu, a on z bólu. Nie ma to jak granat z puszki po piwie, karabin z kija od miotły, striptiz Szyszuni, Mikołaja i samego Tarasa, rozwalanie śmietnika, robiąc przy tym huk niesamowity…a to tylko kilka z wielu akcji…
-Taras, widzisz tu jeszcze jakieś puszki?
-*wyraźnie rozbawiony*A co?
-No bo muszę wyrzucić, Hell mnie poprosiła…
-*trzyma w ręce puszkę* A po co wyrzucać skoro można zjeść?!
*w tym momencie łapie puszkę w zęby i zgniata i rozdziera ją na kilka części*

To co, kiedy następna imprezka z takim towarzystwem?

Alchemia. Niesamowita nauka. Muszę się zacząć nią babrać. Wiem, jestem walnięta, ale normalnie nie mogę przestać o niej myśleć…
Nie ze względu na złoto, stereotypiarze!

I jeszcze jedno, ale o tym w późniejszym terminie…

~Homunculus~

No a jutro, w środę i czwartek mamy rekolekcje. I co? Niedobra Ayaneko olewa kościół i będzie się szlajać po mieście! A jak! I nie tylko ja! Jeszcze wiele innych niedobrych dziewczynek i chłopaczków tak robi! Mua hahaha!

I już ostatni temat na dziś bo niektórzy już usypiają…
Kreskówki.
Nie, tymrazem nie o anime. Chodzi mi o amerykańskie kreskówki. A raczej o te, które oglądam i lubię.
South Park. Kto nie widział, niech żałuje. No nie, jeśli jesteś grzeczną i spokojną osobą aż do bólu to daruj sobię tą przepyszną zabawę.
Daria. Bez słów. Genialny sarkazm, genialny ironiczny obraz liceum. Lawndale High rządzi!
Spy Groove. Kapkę przegadany, ale wciągający. Nie ma to jak hiperbolizacja szołbiznesowej papki.
Kiedyś lubiłam też Beavis’a i Butthead’a ale znudzili mi się…Tak samo jak Celebrity Deathmatch. Za to Punk’d to mi się chyba nigdy nie znudzi :)

No i zrobiło się długo, wiem, ale co ja poradzę że mam tyle pomysłów?
Well, excuuuuuse me for my ideas. Ale widzicie, ja nie chcę by moje notki wyglądały tak:
„Szkołą. Nudy. Piwo. Joł.”

Ayaneko

Aforyzm Dnia:
„Pedał mi się wbija w dupę”
Mikołaj, noc po-imprezkowa

Sinfest- cała prawda o życiu, religii i kultach….”Retrospective of the Devil”

To tak na dobry początek…a teraz przejdźmy do rzeczy.

Zaczynamy, od najważniejszej IMO części tej notki.

Bladego pojęcia nie mam skąd się u wielu z Was, drodzy ludzie, bierze ten pesymizm. Ta kompletna nie-wiara w siebie. Ten absolutny kretynizm, idiotyczne wymówki i głupie rozwiązania. Czy naprawdę tak trudno Wam zaakceptować to, co się stało i po prostu iść dalej bardziej ostrożną drogą?
Pytam się Was, bo sorry, ale jestem optymistką i zbytnio nie widzę sensu w narzekaniu…no i cenię sobie czas, więc nie widzę większego sensu w siedzeniu i narzekaniu, marudzeniu, że do dupy, że się zabić tylko, że bla bla bla…Nie dość, że traci się czas, w ciągu którego można by było zrobić wiele rzeczy by sobie pomóc, to na dodatek obniża się sobie własne mniemanie o sobie. A od tego niewiele prowadzi do cienkiej czerwonej linii zwanej choroba psychologiczna lub potężna depresja, jak kto woli.
I po co to?
Tylko większe kłopoty.
Ale tak jest łatwiej, prawda?
Można sobie zrobić tymczasową ulgę, można sobie pomóc czymkolwiek, ale chwilowo….bo po co na dłużej, bo po co mieć satysfakcję i żyć dalej szczęśliwie, skoro o wiele ŁATWIEJ sięgnąć po to co chwilowe i nietrwałe niczym szklany dom?
Naprawdę, aż się dziwię, że można być tak chamsko leniwym. Aż na tyle, by nic z sobą ciekawego nie zrobić…

Tyle jeśli chodzi o dumania „chorej optymistki” na temat pesymistycznego toku myślenia…no nie, to jest depresyjny tok myślenia.

A wiecie jak Bóg wyraża do nas swoją miłość?
Tak:
rock.jpeg

:)))

Po odcinku Darii, którego już widziałam dawno temu, stwierdzam, że najwyższy czas iść spać. Nie dość, że zaspałam dziś na 1 lekcję, to cały czas oczy mi się kleiły i bolały, co chwila ziewałam, a na dodatek napisałam zaległą biologię na 5! Niesamowite…
No i chyba całkiem nieźle poszła mi gramatyka…ale co tam szkoła, liczy się życie :)

Nie mogę doczekać się soboty!
A tak z dalekosiężnych planów…
14 czerwca, przybywaj!!!

I na koniec, małe ostrzeżenie dla biednych dzieci…:
politykwsieci.jpegDon’t worry be happy, guys…and think, then say.

Ayaneko

Aforyzm Dnia:
„Nic nie trwa na tyle długo, by mogło nam się znudzić.”
(unknown)

PS: Fanlistingi albo powrócą w przyszłym tygodniu, albo w kwietniu.

PS2: To samo tyczy się muzyki…a tapeta? Mi się jeszcze nie znudziła :P


  • RSS