ayaneko blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2004

-eee…jak to po co…tak sobie założyłam.
- Ale masz tam co pisać? Przecież bloga zakładają sobie tylko Ci, którzy nie mają komu o swoim życiu powiedzieć, mówiąc inaczej…FRAJERZY.*śmiech*
-…wiesz, sądzę że to wynika też z chęci pokazania się innym. I to ten, który robi to w subtelny sposób, jakim jest prowadzenie bloga to o wiele lepiej jest postrzegany niż ktoś kto zaśmiał mi się właśnie w twarz.

Cóż, tak przedstawiał się mniej więcej dialog z moim kumplem, B., z którym nie widziałam się już ponad rok? Coś jakoś tak. No i on sądzi, że blogi są dla zakompleksionych, samotnych frajerów. Podzielacie to zdanie? Ja nie bardzo.
Choć to ciekawe- nie wiem dokładnie po co założyłam bloga…chyba żeby mieć co robić w internecie i by być jej taką malutką cząsteczką. Well…Excuse me.

Jest godzina późna, za 10 minut muszę być w samochodzie i jechać do Hell’a by u niej przenocować. Przenocować? Niby jak?! Skoro wstajemy o 2 czy coś takiego?! Hurra.
Nogi mnie bolą. Dziwne nie? Nawet nie jestem jeszcze w górach…

Dziś miałam jedną przygodę o której warto wspomnieć…chyba.
Prawie zemdlałam. Przy kiosku, przy przystanku autobusowym. Fart, że byłam z matką, to kupiła mi batonika KitKat (o nie! Kryptoreklama! Uciekajcieeee! Tee hee. Za późno.) i odzyskałam kolory inne niż biel. Zupełnie nie wiem czemu…to świeże powietrze mnie kiedyś zabije!

A więc (nie zaczyna się..*dostaje cegłą w pusty metaliczny łeb*) dziś wyjeżdżam i wracam bodajże 9 lutego. A tego nie wiem sama dokładnie…bo może wrócę 8? Albo 10? W każdym razie na pewno przez tydzień mnie nie będzie, więc spadajcie z requestami, mailami i innymi środkami męczydusz…Jaaaak mi przykro.

Więc, życzę Wam udanych ferii. A sobie złamania W KOŃCU nogi…tee hee.

A teraz, by narobić wam smaka, co za tydzień:
„Jak spławić ulotkarza”
„Jak ulotnić się z miejsca zdarzenia gdy ma się sprzątnąć cały dom”
„Jak NIE rozmawiać z ciotką z Ameryki”
Mój życiowy alfabet…takie ciekawe cuś
„Wcale…”
kolejny dialog z życia wzięty
mowa kwiatów
znaczenia imion, czy słów, słowotwórstwo?

No i dobranoc…miłego czekania.
Ayaneko

Aforyzm Dnia:
„Czy znasz sens słowa miaaau
umiesz rwać, umiesz gryźć
a gdy ogon dasz w pion
wiesz jak dumnie z nim iść?”
Dachowy Song, musical Cats(KOTY)

Well, nawet się nie zdążyłam obejrzeć a już proszę- czwartek! Za dwa dni wyjeżdżam i narzekam bo:
-matka po raz pierwszy raz w życiu „olewczo” traktuje ten wyjazd;
-matka zwleka z pójściem ze mną na obowiązkowe zakupy (jedzenie…ubrania…);
-matka je cholernie długo obiad wraz z moimi siostrami, ojcem i ciotką z Ameryki.
Naprawdę…Choć takie ewenement jest możliwy, bacząc na ostatnie wydarzenia…Ech. Świetnie, ale musimy ruszać się dalej! Halo! Ja pojutrze wyjeżdżam!

Ależ ze mnie narzekające niedobre dziecko, nie?

Wczoraj, w godzinach późno nocnych i wczesno porannych (czyt. godziny 1-4) zaczęłam dyskusję z wyżej wymienioną ciotką. Jest genialna. Ale to tak by the way…Wracając do naszej dyskusji- raju, ale z nas narzekacze. Spójrzmy na siebie! Narzekamy, narzekamy, narzekamy…tylko gadamy nic nie robimy. Zawsze tak twierdziłam i zawsze ktoś mówił że to idiotyzm. Trudno, to Wy zmarnujecie życie narzekając, nie ja! Ja tam wolę się za wszystko sama wziąść i nie marudzić….ale zdarza mi się, ot na geografię. Na polski. Na to, że zupa była za słona. A nie, sorry, nie ten blog….
W każdym razie: czemu gatunek ludzki jest tak chory że narzekać potrafi a zrobić to już nie łaska? Idioci!

I ja też do nich należę. I śmieję się z tego, idiotyzmowi prosto w twarz, o tak: Tee hee.
Wam też radzę zacząć, poczujecie się lepiej…I przestaniecie NARZEKAĆ! Wy niedobre ludziska! :P

Pomyślałam sobie, że teraz, jak mam tak dużo w miarę wolnego czasu, to mogłabym pisać dużo, bo mam dużo wątków które chciałabym omówić. A tu co? Odzywa się jak-zwał-tak-zwał i gada: „Przecież oni umrą z nadmiaru czytania twoich bzdur!” I cholera to coś miało rację. Postanowiłam Was nie męczyć 2, czy 20 notkami dziennie a pisać raz. A to trudne. Szczególnie jak siedzisz w domu do połowy chora i nie możesz się doczekać aż wyjdziecie na te zakupy.
Ale to dosyć ciekawe…bywa taki czas, że chce mi się pisać o 200 rzeczach, a jest czas gdy nie chce mi się o niczym pisać. Zagmatwane, hm. Jak wszystko na tym świecie, nie? Nie chcę się wyróżniać :)

Cele, cele, cele…każdy jakiś chyba ma nie? Nawet taki leń. Jaki jest cel lenia? Leniuchować. Ja też mam wiele celów do osiągnięcia bo mam chorą ambicję. No dobra, może i zdrową, ale czasem coś jej odwala i potrafi mi nieźle dokuczyć szepcząc do ucha jakieś dziwne słówka. Np. dziś. Dziś moim celem jest pójście na zakupy i odwalenie tego, by jutro móc się spokojnie spakować i relaksować w kąpieli/przy kompie/w łóżku/z książką/wstaw coś. Na czas nie-dziś mam cele takie jak, ot choćby poprawienie charakteru pisma (choć mi osobiście nie przeszkadza, trochę głupio by było brzydko napisać do penpali), stylu rysowania, zdolności HTMLowskich, szkolne sprawy, znalezienie w końcu złodzieja, uznanie że duża ilość margolików to już przeszłość, żeby agwa mi nie dokuczała, żeby znaleźć sobie cel w końcu, jaką pracę chce osiągnąć czy na jakie studia zdać…Widzicie? Dużo tego. A w cholerę mi wolny czas, skoro na każdą sekundę potrafię wynaleźć 60 różnych prac do zrobienia?
Wariatem jestem…Po co mi to? Po co narzucam sobie tyle obowiązków? To aż denerwuje czasem. Właściwie, to…nie wiem już co powiedzieć, w końcu jestem gapą.
Jutro, może jutro napiszę jakoś przejrzyściej moje cele…tak teraz sama nabrałam ochoty sprecyzowania tego co mam a co chcę zrobić w życiu/tygodniu/miesiącu.

Tylko jeden paznokieć na dziesięć udaje się pomalować tak jak sobie się to wymyśliło w głowie.
Tee hee. Metafora.
Po prostu, jak to jest, że to pierwszy wypiek ciasteczek cytrynowych smakuje tak dobrze, w czasie gdy następny smakuje dobrze, ale gorzej? Jak to jest, że robiąc coś co się lubi, w końcu się to znudzi? Jak to jest że właśnie spośród tylu spraw wykonuje się te najmniej ważne a później szuka się wymówek?
Nie no, zaczęłam mącić i sobie i wam.
Do zobaczenia pod wieczór, albo i jutro.
Transmission cancelled by the user. Please try later. *denerwująca muzyczka mode on*
Ayaneko

Cytat Dnia:
„Czy to o Tobie mówią,
że łebski masz łeb?!”
„Mefistofeliks”, musical Cats(Koty), piosenka „Dachowy Song”

Dopiero dziś jest środa, a ja wczoraj myślałam że jest…a był wtorek, jaki zonk! No cóż, po raz kolejny udowodniono całemu światu że słusznie jestem nazywana Gapą. Wątpię żeby ktokolwiek miał jeszcze jakieś wątpliwości co do tego…

Zacznę od nominacji do Oskarów 2004. Raju…takiej monotonii i nieznanych tytułów to jeszcze nie było. „Seabiscuit”, „Pan i Władca”, „Wzgórze Nadziei”(WTF?), „Władca Piersćieni: Powrót Króla”…Zaskoczyła mnie monstrualna ilość nominacji do Oskara dla „Pana i Władcy”. Well…
Zresztą sami zobaczcie, a ja sobie trochę pokomentuję:
Film- chyba wiadomo, że typuję na WP:PK, a oto nominacje:

Między słowami
Niepokonany Seabiscuit
Pan i Włądca: Na Krańcu Świata
Rzeka Tajemnic
Władca Pierścieni: Powrót Krola

Aktor-zdecydowanie Johnny Depp. Jemu to bym wlepiła i 3 Oskary…:
Johnny Depp za „Piratów z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły”
Ben Kingsley za „House of Sand and Fog”
Jude Law za „Wzgórze nadziei”
Bill Murray za „Między słowami”
Sean Penn za „Rzekę tajemnic”

Aktorka-nie mam typów bo ANI JEDNEGO filmu z wymienionych nie widziałam, zgaduję że Naomi Watts:
Keisha Castle-Hughes za „Whale Rider”
Diane Keaton za „Lepiej późno niż później”
Samantha Morton za „Naszą Amerykę”
Charlize Theron za „Monster”
Naomi Watts za „21 gramów”

Aktor drugoplanowy, oczywiście, jako zagorzała fanka „go!go! Japan!” i samurajów, mój typ to nie kto inny jak Ken Watanabe..:
Alec Baldwin za „The Cooler”
Benicio Del Toro za „21 gramów”
Djimon Hounsou za „Naszą Amerykę”
Tim Robbins za „Rzekę tajemnic”
Ken Watanabe za „Ostatniego samuraja”

Aktorka drugoplanowa, Renee, bo tylko ją znam. Co ja poradzę że żadnego z tych filmów nie ma w Polsce…:
Shohreh Aghdashloo za „House of Sand and Fog”
Patricia Clarkson za „Pieces of April”
Marcia Gay Harden za „Rzekę tajemnic”
Holly Hunter za „Trzynastkę”
Renée Zellweger za „Wzgórze nadziei”

Reżyseria, Peter Jackson, bez komentarza…:
Sofia Coppola za „Między słowami”
Clint Eastwood za „Rzekę tajemnic”
Peter Jackson za „Władcę Pierścieni Pierścieni, część III. Powrót króla
Kátia Lund i Fernando Meirelles za „Miasto Boga”
Peter Weir za „Pan i władca na krańcu świata”

Scenariusz oryginalny, co tu robi „Gdzie jest Nemo?”?! To jakiś absurd…a zresztą, tu też bez typu…:
Sofia Coppola za „Między słowami”
Jim Sheridan, Noami Sheridan i Kirsten Sheridan za „Naszą Amerykę”
François Séguin za „Inwazję barbarzyńców”
Steve Knight za „Niewidocznych”
Andrew Stanton za „Gdzie jest Nemo”

Scenariusz adaptowany, czy ktoś myśli o tym samym co ja? NIEMOŻLIWE, WP:PK! Albo Miasto Boga, bo kontrowersyjne…:
Shari Springer Berman i Robert Pulcini za „American Splendor”
Fran Walsh, Philippa Boyens i Peter Jackson za „Władcę Pierścieni, część III. Powrót Króla”
Brian Helgeland za „Rzekę tajemnic”
Gary Ross za „Niepokonanego Seabiscuita”
Bráulio Mantovani za „Miasto boga”

Film Animowany, ooo normalnie tutaj przebieramy w tytułach…Nemo zgarnie pulę…:
Trio z Bellville
Gdzie jest Nemo
Mój brat niedźwiedź

Film zagraniczny, czy komuś trzeba powtarzać, że kibicuję Japonii?…:
Inwazja barbarzyńców (Kanada)
Evil (Szwecja)
Twin Sisters (Holandia)
The Twilight Samurai (Japonia)
Želary (Czechy)

Film Dokumentalny-no type, sorry…:
Carlos Bosch i Marcos Loris Omedes za „Balseros”
Andrew Jarecki i Marc Smerling za „Capturing the Friedmans”
Nathaniel Kahn i Susan R. Behr za „My Architect”
Errol Morris i Michael Williams „The Fog of War”
Sam Green i Bill Siegel za „The Weather Underground”

Zdjęcia, Pan i Władca. Bo przecież ocean jest taki piękny…:
John Schwartzman za „Niepokonanego Seabiscuita”
Eduardo Serra za „Dziewczynę z perłą”
Russell Boyd za „Pana i władcę: Na krańcu świata”
John Seale za „Wzgórze nadziei”
César Charlone za „Miasto Boga”

Muzyka, myślę, że gdyby nie WP:PK obstawiałabym Dużą Rybę…:
Danny Elfman za „Dużą rybę”
Gabriel Yared za „Wzgórze nadziei”
Howard Shore za „Władcę Pierścieni, część III. Powrót Króla”
James Horner za „House of Sand and Fog”
Thomas Newman za „Gdzie jest Nemo”

Piosenka, the same as above…:
Annie Lennox za „Into the West” z filmu „Władcy Pierścieni, część III. Powrót Króla”
T Bone Burnett i Elvis Costello za „Scarlet Tide” z filmu „Wzgórze nadziei”
Benoit Charest i Sylvain Chomet za „Triplets of Belleville” z filmu „Trio z Belleville”
Sting za „Will You Be MY Ain Trou Love” z filmu „Wzgórze nadziei”
Michael McKean i Annette O’Toole za „A Kiss at the End of the Rainbow” z filmu „Mighty Wind”

Montaż…heloł, czy ktoś może wie co to jest WP:PK?…:
William Goldenberg za „Niepokonanego Seabiscuita”
Lee Smith za „Pan i władca: Na krańcu świata”
Jamie Selkirk za „Władcę Pierścieni, część III. Powrót Króla”
Walter Murch za „Wzgórze nadziei”
Daniel Rezende za „Miasto Boga”

Efekty specjalne, jestem za Piratami, ale znając życie dostanie WP:PK…well…:
John Knoll, Hal Hickel, Charles Gibson i Terry Frazee za „Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły”
Jim Rygiel, Joe Letteri, Randall William Cook i Alex Funke za „Władcę Pierścieni, część III. Powrót Króla”
Daniel Sudick, Stefen Fangmeier, Nathan McGuinness i Robert Stromberg za „Pan i władca: Na krańcy świata”

Kostiumy, no i po co szanowna pani Ngila Dickson dostaje nominację dwa razy, tyle że za inne filmy, gdy ktoś od Piratów powinien dostać nominację za kostiumy?! Absurd!…:
Judianna Makovsky za „Niepokonanego Seabiscuita”
Russell Boyd za „Pan i władca: Na krańcu świata”
Ngila Dickson za „Ostatniego samuraja”
Dien van Straalen za „Dziewczynę z perłą”
Ngila Dickson i Richard Taylor za „Władcę Pierścieni, część III. Powrót króla”

Scenografia i dekoracja wnętrz, ooooczywiście wygra dekoracja wnętrz kajuty Pana i Władcy…a może jednak Ostatni Samuraj *szklane oczka*…:
Jeannine Oppewall i Leslie Pope za „Niepokonanego Seabiscuita”
William Sandell i Robert Gould za „Pan i władca: Na krańcu świata”
Grant Major, Dan Hennah i Alan Lee za „Władcę Pierścieni, część III. Powrót Króla”
Ben Van Os i Cecile Heideman za „Dziewczynę z perłą”
Lilly Kilvert i Gretchen Rau za „Ostatniego samuraja”

Charakteryzacja, PIRACI! Yo ho ho ho! :
Ve Neill i Martin Samuel za „Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły”
Yolanda Toussieng za „Pan i władca: Na krańcu świata”
Richard Taylor i Peter King za „Władcę Pierścieni, część III. Powrót Króla”

Dźwięk, ay ay matey, arrrr….choć zaraz! Jest też Ostatni Samuraj! No nie…dillemma…:
Andy Nelson, Anna Behlmer i Tod A. Maitland za „Niepokonanego Seabiscuita”
Paul Massey, D.M. Hemphill i Arthur Rochester „Pan i władca: Na krańcu świata”
Christopher Boyes, Michael Semanick, Michael Hedges i Hammond Peek za „Władcę Pierścieni, część III. Powrót Króla”
Christopher Boyes, David Parker, David Campbell i Lee Orloff za „Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły”
Andy Nelson, Anna Behlmer i Jeff Wexler za „Ostatniego samuraja”

Montaż dźwięku, Piraci, za szum morza od Pana i Władcy podziękujemy…:
Gary Rydstrom i Michael Silvers za „Gdzie jest Nemo”
Christopher Boyes i George Watters II za „Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły”
Richard King za „Pan i władca: Na krańcu świata”

Aktorski film krótkometrażowy-no type, try again…:
Die Rote Jacke
Two Soldiers
Squash
(A) Torzija
Most

Krótkometrażowy film dokumentalny, no type, try again…choć Chernobyl Heart brzmi nieźle…:
Asylum
Ferry Tales
Chernobyl Heart

Animowany krótkometrażowy film, Gone Nutty, bo znam i widziałam…:
Boundin’
Destino
Gone Nutty
Harvie Krumpet
Nibbles

Za całokształt twórczości, no type sorry:
Blake Edwards – reżyser, scenarzysta, aktor

Tak oto się przedstawiają nominacje do Oskarów 2004. Nie macie wrażenia monotonii? Well, w takim razie to ja jestem dziwakiem. Niespodzianka…
Kibicuję gorąco aby choć jedną statuetkę dostali Piraci z Karaibów, Władca Pierście: Powrót Króla (czy muszę kibicować?), no i Ostatni Samuraj…miło by było.

Przechodzimy do kolejnej sprawy, którą zaprząta mi aktualnie mój zabałaganiony mózg, co wcale mi się nie podoba. A więc wyobraźcie sobie (to stare,ale cóż) że nasza szanowna pani od geografii ogłosiła nam, że mamy do napisania autobiografię w ciągu 2 miesięcy. Aha, koniecznie mamy opisywać tam geograficzne sprawy. Aha, ma być po angielsku. Aha, dlaczego? Bo najlepsze pojadą do Zambii, czy gdzieś by się dzieci mogły nauczyć z nich angielskiego.
Cel szlachetny ale…
JAK MAMY NAPISAĆ AUTOBIOGRAFIĘ SKUPIAJĄC SIĘ NA WALORACH GEOGRAFICZNYCH?!
Ękhym. Właśnie. Nasza geografia to niezły kawałek chleba, nie?
I to obowiązkowe. Gratuluję pomysłu…
Jak znam życie napiszę ją, tyle że później dostanę reprymendę, że tu za mało, tam za dużo…Well, wybaczcie, ale mam do poprawienia książkę, którą chcę dać na konkurs.

Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi: 2 margoliki poszły sobie daleeekoooo że hohoho! I to w ciągu choroby. Przynajmniej tak powiada agwa, lecz za godzinę powie pewnie co innego…Ciekawe nie? Choroba sprzyja czasem.
A czasem nie. Będę musiała się pokłócić ze Sławińską jak wrócę do szkoły, tee hee…

No i to by było na tyle, póki czekam na Hell’a by zrzucił mi na głowę trochę zaległości, przez co powiększy mi bałagan w moim niestety jeszcze nie zużytym mózgu.
Ayaneko

Aforyzm Dnia:
„Skoczę Ci na plecy kiedy robisz pranie,
bo nic tak nie cieszy jak…ZAMIESZANIE!”
Ram Tam Tamek (Jakub Szydłowski), musical Cats (Koty)

Miała być wczoraj ale cóż, kochajmy blog.pl który czasem raczy się zawiesić!

Rzecz pierwsza:
Jestem zdziwiona, że aż taka dyskusja się zrobiła w komentarzach….fajowo :3 Uwielbiam Was ^_^ A już najbardziej mile zaskoczyła mnie ktosia :P

Rzecz druga:
Do wszystkich tych, którzy mają wąty do fanlistingów na stronach- i tak by było puste miejsce i tak, to czemu by je nie zapełnić? Tymbardziej tym co lubię…

Rzecz trzecia:
Ha! Czuję się coraz lepiej, choroba przemija! Helldrake, zrobimy drakę w Zakopcu :P

Rzecz czwarta:
Jutro pogrzeb, ale nie idę. Choroba, well. Sama bym poszła, ale mama się upiera…

Rzecz piąta:
Nie warto mi nawet iść do szkoły, wieeeem jestem parszywym leniem….ale co ja bym robiła w ten czwartek i piątek? Uczyła się? Nie żartujcie…

Rzecz szósta:
Today is a very…abnormal…tuesday.

Rzecz siódma:
Tymrazem notka taka….taka krótka jak na mnie nie? :)

Rzecz ósma:
Nie mam żadnego doła, ani nic, no przecież tylko mi się smutno zrobiło…ale przeminęło z wiatrem i przewiało kwiaty.

Rzecz dziewiąta:
Jestem obsesyjnie zakochana w….cholera, prawie się wygadałam :D Mogę powiedzieć, że w kimś bardzo miłym :3

Rzecz dziesiąta:
Niedługo więcej fanlistingów, przed feriami zmienię jeszcze piosenki. Interesujcie się albo nie ;P
Tak samo z tapetą…

Wniosek:
Dziś mamy całkiem słoneczny wtorek, który zaczął się całkiem normalnie jak na ostatni tydzień. Czuję się wakacyjnie, a Wy musicie dygać do szkoły! Muahahahah! Ekhym. :)

Ayaneko

Aforyzm Dnia:
„Mózg się zużywa i razem z nim problemy. ”
Sławomir Mrożek

Nie czuję się teraz jako rodzina. Ta śmierć wcale nas nie połączyła…brat ogląda TV, ojciec dopiero teraz raczył usiąść koło matki i jej posłuchać. Sam jest teraz przeziębiony. Matka podpieklona. Krytykuje mnie jak tylko może. Pozmywałam i postanowiłam ulotnić się z miejsca zdarzenia…wcale mi się nie podoba taki stan rzeczy. Bardzo się nie podoba…

To zabawne- zostałam bez babć w wieku 15 lat. Cholerne 8 dni bycia 15stolatką z babcią jedną. 23 stycznia.
Przypomina mi się przeszłość. 23 grudnia zmarł dziadek. Oooooomeeeen. Duh.
Ciekawe jak znajomi zareagujecie na tą wieść. A ciekawe jak ja zareaguję po pogrzebie. Maaaaan…chyba zaczyna mnie boleć głowa. Idę na głodówkę.


Ale tak chyba na serio. Nie wiem czemu, dla jaj? Możliwe…

Widzicie? Wcale nie jesteśmy tacy idealni jak wam sie zdaje! bo NIKT nie jest doskonały!

Ayaneko

PS: Dziwne nie? Niby powinnam ogłosić blogową żałobę czy co a ja wciąż tylko paplam. No cóż…

PS2: Czy wiecie jak to jest, że gdy trzeba płakać to ani mililitr łez nie poleci, a gdy chodzi o jakieś duperele rozklejacie się na maxa? Cholerne oczy.

O tej takiej niby nieważnej części człowieka. W ogóle ignorowanej…a to źle.

Każdy ma jakieś słabości do czegoś lub kogoś lub cokolwiek masz na myśli.
Każdy je ma, bo nikt nie jest idealny.

Ja np. nie jestem zadowolona z tego, że jak zrobię dobrze to żałuję tego. Ale to się zmieniło- na szczęście, dzięki Nowemu roku i postanowieniom o zmiany, nie boję się zmian na lepsze i ewoluuję z całą pewnością. Co z tego wyjdzie? Mam nadzieję że coś mądrego i roztropnego, ze zdrową dawką humoru.
Żałuję jednak jednej rzeczy tak jak mówimy o żałowaniu (Ach ta Ewelina Flinta…)…Żałuję że nie spotkałam się wcześniej z babcią. Mój brat widział ją przedwczoraj a ja? Ja…chyba na święta. No to niby nie tak dawno, ale dla mnie to straszne…Bo ja się z nią nie spotykałam tak by się spotkać z babcią co jakiś czas. Tylko w jakieś rodzinne okazje. O raju, babciu, jaką ja byłam beznadziejną wnuczką.

….

Mam słabość do czekolady. Byleby nie była gorzka i z dodatkiem alkoholu-zjem ją w całości za jednym zamachem! Uwielbiam ją. Co niestety odbija się później echem…(ekhem…nie, tu nie mieszka wieloryb…tu mieszka waleń…)

Mam słabość do przystojnych facetów. Wszystko mięknie, rozpływa się…Nie ma co zrobić gdy taka sztuka idzie ulicą.
Buahahahaha! Ale ja jestem głupia :)

Jeszcze propo zmian…ostrzegam Was moi znajomi o tych zmianach! Ja się będę zmieniać, i będę w związku z tym walczyć o swoje, odzyskam kradzione rzeczy, nagadam w końcu Sławci i zobaczycie, I’ll be back! (Te, ale nie poszłaś nigdzie. Fakt.)
I jeszcze propo blogowych zmian!
Nad kalendarzem znajduje się tekst: „Today is a very…*wstaw jaki*…*czesc dnia po ang.*day!”
I tak oto dziś mamy „Today is a very CRAPPY friday!”
Fajne, nie? :)
Możecie do mnie słać jakieś uwagi, skargi, zażalenia, bluzgi, spam(nie polecam się) lub pochwały, pomysły, gratulacje (polecam się). Ja zawsze chętnie poczytam jakieś e-maile.

Aha, jeszcze jedno! Jeśli wam się bedzie chciało siedzieć czasem na moim blogu dostaniecie puzzle do ściągniecia. Zapewne jakieś anime czy manga ale może trafi się fantasy czy normalne jakieś. Zależy pewnie co mi się będzie chciało przerobić na układanki :)

Dobra, kończę! Cieszcie się i radujcie!
Ayaneko

Pozatym, wreszcie mam coś do napisania.

Propo chcenia…
To miało pójść na notkę początkująca nowy rok blogowania. You have been warned, yaarrr.

Jednak propo chęci i samego chcenia.
Chcieć, chcę, chcesz, chciałbyś, chciałeś. Taki upierdliwy czasownik, bo egoistyczny się zdaje. A czasem ma wydźwięk taki smutny, czasem wesoły, a czasem cholernie chcący czegoś dla siebie. O! I znowu to „chcący”! On jest wszędzie.

Dobra, do rzeczy, bo chyba majaczę.
W związku z nowym rokiem każdy z nas pewnie coś by chciał: od życia, od siebie, od innych…Każdy by chciał sobie wypełnić dany cel czy postanowienie.
Moje postanowienie? O w cholerę ich. Miską im w głowę.
Choćby takie, że nie chciałabym tyle chorować.
Nie chciałabym by ten świat był taki beznadziejny jaki jest. (chodzi o świat, bo tak to jestem optymistką, ba!)
Nie chciałabym by „dobrym” filmem oznaczano holiłudzką produkcję z sexem i imprezkami na haju.
Nie chciałabym by Osama Bin Laden żył. Kij mu w krocze.
Nie chciałabym nikogo zawieść.
Nie chciałabym by ktoś przeze mnie cierpiał. Ale tak pewnie będzie, nawet nieumyślnie O_o”
Nie chciałabym bardzo żałować tego co zrobię. I mam nadzieję że nie będę.
Nie chciałabym tyle kłamać. To nie do uwierzenia, jak w jednej chwili mogę zawalić sobie całe życie i kontakt z rzeczywistością…
No i tu dochodzimy do…*fanfary* *chwila skupienia….unnngh. Już*
*bębenki*
Chodzi mi o PRAWDĘ, do cholery!
Już wygadałam się na ten temat i podczas dyskusji z xiężulkiem, ale jeszcze raz coś napiszę.
Mówcię prawdę. Taka rada. Cierpcie, płaczcie, wydłubujcie sobie oczy z rozpaczy- później mi podziękujecie….Musicie tylko natrafić na osobę która zrozumie i DOCENI do cholery, DOCENI(!) to że w ogóle zdobyliście się na odwagę wyznać prawdę i całą śmierdząca prawdę.
Prawdy wokół nas nie ma i trzeba ją doceniać. Biednym dzieciom też się mówi o świętych mikołajach, zajączkach wielkanocnych, dziadkach mrozach, babciach ziemiach, dziadkach czasach, i Bóg wie co jeszcze nieudolny rodzic wymyślił by wzbogacić fantazję dziecka, a później by przyprawić je o płacz.

Czemu nie wymieniłam fantastycznych osób typu sama skostniała Śmierć, czy czarownic czy jednorożców czy elfów czy ogrów? Bo (możecie się śmiać, panowie i panie) ale JA wierzę że wyżej wymienione rzeczy istnieją. Tylko po cholerę miałyby się pokazywać takim głupim formom życia jak my?

Macie mnie za wariata, huh? :)
Nie martwcie się, możliwe że niedługo umrę. Mam dziwne przeczucie, że mój brzuch już dawno umarł i tylko się powiększa gromadząc pożywienie bo niezdolny jest je przetrawić-nie żyje!
To tylko kwestia czasu….
I słabości ludzkiego człowieka.
Za chwilę więcej…
Ayaneko

Choroby. Cholerne choroby.
Po co one na tym świecie? To jak plaga egipska tylko że tamta była raz, a ta trwa 24 godziny, przez 7 dni w tygodniu! Arrrgh!

Ekhę.
Wróćmy jednak do chorób. Jak to z nimi jest? Niieeezbyt obchodzi mnie strona biologiczna, bakteryjna or łatewer, lecz ta druga strona….czy jak jesteście chorzy to częściej się Wam śnią sny? Ja to doświadczam…
Czy jak jesteście chorzy to do późnych godzin nie możecie zasnąć(czasami)?
Ja tak mam…
Czy macie czasem ochotę odrąbać sobie noc linijką którą macie pod ręką by móc choć trochę oddychać?
Ja tak mam…
Jednakże, czy macie tak, że nie umiecie myśleć?
Bo ja, (wiem wiem-nie zaczyna się zdania od „bo ja”) normalnie kilka dni temu próbowałam pomyśleć. Miałam leżeć no to czemu by nie zrobić coś pożytecznego? Oczywiście, z marnym skutkiem. Zachowywałam się jak zombie. Gapiłam w radio i tyle.
Scaaaaaaaary.

….nie lubię być chora.

Owszem, przez 2 czy 3 dni to frajda bo zostajesz w domu masz czas na wszystko to, na co go wcześniej nie miałeś i w ogóle happy hours witają nas. Ale później co?
Czujesz się jak trędowaty- jesteś sam w pokoju, no czasem ktoś wpadnie z telefonem albo żarełkiem dla chorego.
Czujesz się samotny- przynajmniej taka dusza towarzystwa (ba) czuje się okropnie…nie mam z kim gadać, aż żal serce ściska.
Czujesz załamanie bo czas zaczyna przenikać Ci między palcami, a więc i twoja klepsyderka w posiadaniu Śmierci raptownie się zmniejsza. Cudownie.
Czujesz załamanie totalne bo zdajesz sobie sprawę że będzie od cholery do roboty jak wrócisz do zdrowia i masz chęć wstać z łóżka by zacząć coś robić….i gówno!
Czujesz się bezsilny i niepomocny. Taki kloc na drodze który trzeba omijać bo sam się nie podniesie.

Nie lubię być chora.

Choroba…U niektórych symulowana u niektórych śmiertelna…Taka dziwna rzecz.
Nie pojmuję tego. Przecież to plaga. A co myśmy zawinili znowu na tą plagę? Na pewno wiele, ale odkupujemy to chyba innymi sposobami, hellooo?!
Ech. A mogą być takie choroby a’la zmyłka. Np. dziś. Dziś dowiedziałam się że moja babcia zmarła czytając ulotki na temat lekarstw, które przepisał jej lekarz bo miała zapalenie płuc (delikatne). I niech szlag to wszystko kopnie w żebra! Niby delikatne zapalenie płuc i co? Kaput!
Budzę się z każdym dniem coraz słabsza. Maybe the time has come for me?
Nie boję się Śmierci ani śmierci, więc niech sobie przyłazi kiedy chce…
Za chwilę więcej.
Ayaneko

Już nic mnie nie powstrzyma! Muahahaha! Muahahahaahahahaha!!!

Ekhym. No właśnie.
Jak widzicie swoimi ślepiami czy oczętami (każdy sobie nazywa jak chce) udało mi się wreszcie uruchomić layout. Co prawda miał ruszyć już 1 stycznia (no 2…) a ruszył wczoraj, znaczy się 22 stycznia. O jak ładnie! 2 dwójki! No to załóżmy że ktoś tutaj się pomylił i tyle ;P Następna zmiana najprawdopodobniej koło 10-12 lutego. Nyu. :3

Może zauważyliście a może nie, ale teraz Ci co będą na blogu będą sobie mogli brać coś z niego. To nie łapówka, a macie co brać, niesamowite…Po prawej więc będziecie mieć „działy”:
-Actually 4 eyes: zmienne co tydzień albo mniej albo więcej. Chodzi o tapety które akurat są u mnie na widoku. Oczywiście, na czyjeś skomlenia mogę tego wrzucić więcej…i chyba tak zrobię T_T’
-Actually 4 ears: no to trzeba tłumaczyć? chodzi o muzykę…Na razie jeden kawałek, 3 op do Naruto, ale jak mi dobrze pójdzie to zamieszczę to wszystko w formie małego rankingu Top 10 czy co O_o” Pościągacie sobie i będziecie hepi albo i nie…
-Reading: tak, dzieci, trzeba dużo czytać…ten projekt jeszcze w budowie bo jest czasochłonny. Bardzo czasochłonny.
-F4n|_i5+inG5 =3: już kiedyś było. Powróci, jaaaak mi przykro :)
-banners: ….czy jesteście na tyle durni żeby nie wiedzieć o co chodzi? Na pewno nie. Nie będę więc strzępić języka…
-a teraz propozycja fifty-fifty! zastanawiam się nad wyróżnieniem kilku linków i wstawienie bannerów…ale pożyjemy zobaczymy, bo zbytnio mi się nie chce XD
-kolejna…myślę o zamieszczaniu jakiś zdjęć czy „piców miesiąca”. We shall see…

A teraz jeszcze o kilku zmianach:
-w związku z „Actually 4 ears” nie oczekujcie „piosenki dnia”. A4E będzie update’owane co 3, 2 dni albo coś w ten deseń…zależy od lenia.
-”Cytat dnia” obejmuje (bo niektórzy się mnie czepiają aż głowa mała O_o”) wszelaki cytaty, fragmenty wierszów, aforyzmy, fragmenty z książki, dramatów, itp, itd….
-doszedł kalendarz
-spodziewajcie się jakiejś nieudolnej tfurczości o_O’
-moje zabawy z Photoshopem trwają…
Chyba tyle. Wybaczcie jeśli coś ominęłam…

Jeśli by ktoś jakieś pytania zawsze istnieje e-mail, ne? Poszukajcie a go znajdziecie. Trochę mroczny ten lay, więc musicie wytężyć wzrok :3

Jestem chora, nie przejmujcie się. Zaczęło się od niedzieli…budze się, płaczę (O_o”), idę do kuchni na śniadanko:
Mama: Może zmierzysz temperature…?
ja: Yhm.
10 minut później…
Ja: 39 stopni.
No i w ten oto sposób przebalowałam w łóżku dobry tydzień, a może i więcej. Cóóóóż. Jak mi przykro że nie idę do szkoły :P Ale….dziś na przykład, dnia 23 stycznia, w piątek nie mogłam wstać z łóżka. Temperaturka: 35,9 stopnia. Uch.

Wiecie co? Początkowo ten lay miał być nazwany „Party Time” bo w końcu Nowy rok się zaczął i karnawał i w ogóle umcu-umcu…Ale z drugiej strony to nowy czas dla nas by nie zchrzanić niczego po raz drugi. Taka druga szansa. Więc mainpic jest „party” a napis jest „don’t be afraid to regret”…Czemu taki? Bo nie należy się obawiać tego że będziemy później czegoś żałować. Zawsze naprawiając coś, musimy dostać w kość…więc kij przeznaczeniu w oko i idźmy dalej z zadartym nosem. Za chwilę więcej…
Ayaneko

Jestem chora. Gorączka po imprezie rządzi.

Próbuję (ale niezbyt sukcesywnie jak widać) wrzucić tu mojego nowego layout’a. Cholera niech to wszystko weźmie.

Proszę o cierpliwość. Komu się chce, niech poczeka, niedługo powinnam rozgryźć o co chodzi temu idiocie-blogowi. A wtedy notka będzie że ho-ho-ho…lepiej nie zaśmiecać.

Renowacja trwa.
Ayaneko


  • RSS